Dziennik Gazeta Prawana logo

Najlepszy czas na kredyt we franku

8 sierpnia 2011, 09:33
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Najlepszy czas na kredyt we franku
Shutterstock
Chcesz wziąć kredyt? Pomyśl o franku. Szwajcarska waluta jest potwornie droga, jednak gdy zamieszanie na rynkach się uspokoi, a frank wróci do normalnych poziomów, to okaże się, że wartość kredytu gwałtownie spadnie.

Wysoki kurs franka jest dobrą okazją do zaciągnięcia kredytu hipotecznego w tej walucie. Można zyskać, bo przewartościowany frank w długim okresie się osłabi. Dla osób o silnych nerwach i chcących zarobić w krótkiej perspektywie okazją mogą być walutowe lokaty.

– Kurs franka przebił barierę 3,70 zł. A ponieważ Szwajcarzy zapowiedzieli walkę z jego umacnianiem, może to oznaczać, że jest on bliski maksimum. Zamożniejsi klienci, którzy chcą kupić mieszkanie na kredyt, powinni rozważyć zaciągnięcie go we franku – uważa Halina Kochalska, analityk Open Finance. – Jeśli waluta ta osiągnęła lub zaraz osiągnie maksimum, a później zacznie spadać, to kredytobiorca odczuje spadek rat i wartości kredytu – tłumaczy.

Za zadłużeniem w szwajcarskiej walucie przemawia też to, że rata takiego kredytu nie jest wyższa, a często niższa niż w złotych (patrz grafika). – To efekt wzrostu stóp procentowych w Polsce i rekordowo niskich w Szwajcarii – mówi Jarosław Sadowski, analityk Expander Advisors.

W tej chwili osoba o dochodach na poziomie średniej krajowej (3,6 tys. zł) nie ma większej szansy na zaciągnięcie takiego kredytu. Klient musi mieć zdolność kredytową przynajmniej o 20 proc. wyższą, niż gdyby chciał zadłużyć się w złotych. – Wszystkie banki, które oferują frankowe kredyty, dbają także o to, by rata kredytu w tej walucie nie przekroczyła 40 proc. dochodów kredytobiorcy, i to pod warunkiem że nie ma żadnego innego zadłużenia. Dla złotego wskaźnik ten wynosi 50 proc. dla osób o dochodach na poziomie średniej i 65 proc. dla osób zarabiających więcej – wyjaśnia Kochalska.

W krótszej perspektywie wciąż jednak możliwe jest dalsze osłabianie się złotego. A to okazja do zarobienia na walutowych lokatach. – Z powodu rosnących cen walut znów coraz więcej osób jest zainteresowanych lokatami w funtach, dolarach i euro. Nowością jest to, że coraz więcej osób pyta o możliwość założenia lokaty we frankach – mówi „DGP” dyrektor jednego z dużych warszawskich oddziałów Pekao SA.

Osoby korzystające z tego typu produktów wybierają je nie z powodu oprocentowania, ale zwykle licząc na korzystne zmiany kursów walutowych. W przypadku wzrostu niskie oprocentowanie jest z naddatkiem rekompensowane. Taka lokata może przynieść ponad 20 proc. zysku w ciągu kilku miesięcy. Na przykład jeszcze na początku kwietnia kurs franka wynosił ok. 3 zł. Dziś kosztuje 3,68 zł – 3,72 zł. Mimo niskiego oprocentowania w 4 miesiące można było zarobić ponad 22 proc.

Decydując się na założenie lokaty walutowej, należy jednak pamiętać, że jest również możliwa sytuacja odwrotna. Jeśli kurs waluty spadnie, to taka inwestycja może przynieść dużą stratę. – Dlatego lokaty walutowe to produkt przede wszystkim dla osób zarabiających w danej walucie – ostrzega Mikołaj Fidziński, analityk Comperia.pl.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj