Sprzedaż detaliczna w sklepach zatrudniających powyżej 9 osób wzrosła w maju o 13,8 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku – podał GUS. To o 0,7 pkt proc. więcej, niż oczekiwali analitycy, ale o 4,8 pkt proc. mniej niż w kwietniu. – Wtedy tempo wzrostu było efektem niskiej ubiegłorocznej bazy. W 2010 r. z powodu katastrofy smoleńskiej na kilka dni handel zamarł – mówi Adam Czerniak, ekonomista Invest-Banku. Jednak eksperci danych o sprzedaży nie oceniają jako dobrych. – Jeden z największych wzrostów odnotowała sprzedaż paliw – o 16,2 proc. Ale uwzględniając inflację, realna dynamika była o 11 pkt proc. niższa. Sprzedaż żywności zwiększyła się o 5,9 proc., ale nominalnie była niższa od ubiegłorocznej o 1,5 proc. – mówi Cezary Chrapek, analityk Citi Handlowego.

Eksperci zwracają też uwagę na zmianę zachowań konsumentów. – Ograniczają zakupy w małych sklepach i na bazarach, których statystyka GUS nie obejmuje, na rzecz tańszych sklepów wielkopowierzchniowych. Świadczy o tym 30,8-proc. tempo wzrostu sprzedaży w sklepach niewyspecjalizowanych – wyjaśnia Adam Czerniak. Ten umiarkowany wzrost konsumpcji to argument za pozostawieniem przez RPP stóp procentowych na niezmienionym poziomie. W kolejnych miesiącach wzrost sprzedaży detalicznej powinien pozostać na poziomie dwucyfrowym, ale jego wysokość zależeć będzie od rozwoju sytuacji na rynku pracy. Jeśli płace będą rosnąć szybciej niż inflacja, ludzie ruszą na zakupy. Na razie dynamika sprzedaży detalicznej wskazuje, że konsumpcja w II kw. będzie zbliżona do I kw.

– Prawdopodobnie stopa oszczędności gospodarstw domowych nadal będzie spadać – mówi Czerniak.Konsumenci będą przejadali oszczędności, by utrzymać dotychczasowy poziom życia. To też tłumaczy nastroje konsumenckie. Bieżący wskaźnik ufności opisujący obecną sytuację gospodarstw domowych poprawił się w czerwcu o 0,9 pkt proc. w stosunku do ubiegłego miesiąca – do poziomu minus 25,5 pkt proc., ale był gorszy niż przed rokiem o 6,5 pkt proc. A wyprzedzający wskaźnik ufności, opisujący przewidywane oczekiwania konsumpcji, w kolejnych miesiącach pogorszył się w stosunku do maja o 0,9 pkt proc. – do minus 28,6 pkt proc. Badani najbardziej obawiali się utrzymania wysokiej stopy bezrobocia i bardzo ostrożnie oceniali swoje możliwości dokonywania ważniejszych zakupów w nadchodzących miesiącach.