Dziennik Gazeta Prawana logo

Narkotesty w pracy wykryją też legalne leki. Firma dowie się, na co choruje pracownik

9 stycznia 2023, 07:26
Ten tekst przeczytasz w 8 minut
Test na narkotyki
<p>Test na narkotyki</p>/shutterstock
Sprawdzanie pracowników na obecność niedozwolonych środków w organizmie może ujawnić fakt legalnego leczenia zatrudnionego, co może zaważyć na jego karierze. Trudno będzie też oddzielić przypadki zażywania leków na receptę od nielegalnych zachowań.

Nowelizacja kodeksu pracy, do której Sejm w tym tygodniu rozpatrzy poprawki Senatu, dotyczy nie tylko kontrolowania pracowników na trzeźwość, lecz także, jak mówi nowela, na obecność w ich organizmach środków działających podobnie do alkoholu. Chodzi tu o narkotyki, ale jakie to konkretnie substancje – tego ustawa nie precyzuje. Kwestię tę pozostawiono do uregulowania w rozporządzeniu. Jego projekt, przygotowany w Ministerstwie Zdrowia, jest obecnie w konsultacjach publicznych.

Wynika z niego, że środkami działającymi podobnie do alkoholu mają być opioidy, kokaina, amfetamina i jej analogi, a także tetrahydrokanabinole i benzodiazepiny. Tyle że każda z tych substancji może być składnikiem leków stosowanych w różnych terapiach, często bardzo poważnych chorób. Szczególnie benzodiazepiny są dość powszechne w stosowaniu. A co za tym idzie, mogą być wykrywane w używanych przez pracodawców narkotestach (przy czym oczywiście zależy to od dawki, rodzaju testu itp.).

– zwraca uwagę prof. dr hab. n. med. Piotr Gałecki, konsultant krajowy w dziedzinie psychiatrii. Wyjaśnia, że leki zawierające benzodiazepiny wpływają na właściwości psychomotoryczne organizmu oraz zaburzają zdolność prowadzenia pojazdów i maszyn w ruchu. Działają one przeciwlękowo, nasennie, przeciwdrgawkowo, zwiotczają mięśnie poprzecznie prążkowane i zaburzają pamięć.

zauważa prof. Gałecki. Podkreśla przy tym, że nadużywanie benzodiazepin powoduje uzależnienie. A to, czy są one zażywane, generalnie powinien ustalić lekarz medycyny pracy dopuszczający pracownika do pracy.

dodaje Piotr Gałecki.

Nie do uniknięcia?

Gdyby projektowane przepisy weszły w życie w obecnym kształcie, to na ich podstawie pracodawcy mieliby możliwość uzyskania informacji, że pracownik leczy się z wykorzystaniem wymienionych w nich stubstancji. Czy powinni mieć dostęp do takiej wiedzy? Na tak postawione pytanie Urząd Ochrony Danych Osobowych nie chciał nam udzielić odpowiedzi. Sami pracownicy, którzy korzystają z różnych terapii lekowych, mogą czuć się nieswojo, gdy firma zarządzi badanie narkotestem i takie badanie wykryje pozornie nielegalną substancję. Pracownicy nie zawsze też będą świadomi, że ich lek zawiera substancję wskazaną w nowych przepisach jako niepożądaną w czasie pracy. W razie jej wykrycia pracodawca może zdecydować się na przekazanie sprawy policji, aby ta przeprowadziła dodatkowe badania z krwi lub moczu pracownika. Niejednokrotnie dopiero na tym etapie, np. dzięki Internetowemu Kontu Pacjenta, wyjdzie, że pracownik rzeczywiście się leczy, a nie zażywa niedozwolone substancje. W ten sposób też dowie się o tym firma.

– uważa dr Mirosław Gumularz, radca prawny z kancelarii GKK Gumularz Kozik.przekonuje.

Jego zdaniem problem dotyczy w podobny sposób badania kwestii trzeźwości. –zauważa mec. Gumularz. Dodaje, że można sobie wyobrazić taki mechanizm, w którym pewna grupa pracowników jest wyłączona spod badania, ponieważ w ich przypadku zażywanie określonych leków jest uzasadnione. wskazuje.

Jak się zabezpieczyć

Zdaniem Mirosława Gumularza kluczowe jest więc nie to, czy pracodawca może mieć dostęp do omawianych informacji, tylko co w związku z tym zrobi. – podkreśla. Pracodawca musi więc wskazać, że cel dostępu do tych informacji wynika z kodeksu pracy i nie można go zmieniać. Trzeba też ustalić, kto może mieć dostęp do tych informacji, co wiąże się z przygotowaniem upoważnień i oświadczeń o zachowaniu poufności, oraz jak długo można te dane przetwarzać, w jakim zakresie zbierać i gdzie bezpiecznie przechowywać.

– wskazuje dr Dominika Dörre-Kolasa, radca prawny, partner w kancelarii Raczkowski. Jej zdaniem wymóg podania tego rodzaju informacji warto zapisać wprost w regulaminie pracy.stwierdza.

Jej zdaniem podstawą do stworzenia bazy danych pracowników, którzy w ramach leczenia zażywają wskazane w rozporządzeniu substancje, będzie działanie na podstawie przepisu prawa. Wymaga to również postępowania zgodnie z zasadą minimalizacji przetwarzanych danych, tj. zbierania ich tylko w niezbędnym zakresie i ograniczenia dostępu do nich (de facto do osób przeprowadzających testy). – przekonuje mec. Dörre-Kolasa.

Ekspertka zwraca też uwagę, że wymaganie od pracownika określonego zaświadczenia stwarza też ryzyko nadużyć – z takim dokumentem mogą bowiem przyjść i tacy, którzy sięgają po nielegalne używki. Ponadto istnieje ryzyko, iż wiedza o tym, że pracownik bierze permanentnie jakiś środek działający podobnie do alkoholu, skłoni pracodawcę do jego zwolnienia. Wtedy sąd pracy będzie musiał ocenić, na ile uniemożliwiało to pracę na danym stanowisku, zwłaszcza że zatrudniony przeszedł badania medycyny pracy.

Kto będzie badać?

Kontrolami na obecność substancji narkotycznych zainteresowani są pracodawcy z bardzo różnych branż – to nie tylko komunikacja i transport, lecz także branża IT czy spożywcza. Będą sprawdzać pracowników na obecność niepożądanych substancji tam, gdzie prace związane są z podwyższonym ryzykiem dla pracowników i osób trzecich, np. przy maszynach w ruchu. Testować chcą również te firmy, które obserwowały w przeszłości podejrzane zachowania zatrudnionych, wskazujące na możliwość zażywania tego rodzaju substancji przez nich. ©

A tymczasem w Sejmie…

Nowelizacja kodeksu pracy przewidująca uregulowanie kontroli trzeźwości i pracy zdalnej 5 stycznia 2023 r. była przedmiotem obrad sejmowej komisji nadzwyczajnej ds. zmian w kodyfikacjach. Rozpatrzyła ona cztery poprawki, które do ustawy w połowie grudnia wprowadził Senat. Przedstawiciel rządu, podsekretarz stanu w resorcie rodziny Barbara Socha, zarekomendowała odrzucenie wszystkich. Co ciekawe, poprzednie stanowisko rządu, wyrażone jeszcze w trakcie obrad senackich komisji (ustawodawczej oraz polityki społecznej i rodziny), było aprobujące co do drugiej z poprawek – wówczas przedstawił je sekretarz stanu Stanisław Szwed. Pierwotna aprobata okazała się wystarczająca, bo komisja sejmowa przyjęła tę poprawkę jako jedyną z czterech. Rekomendowana przez komisję zmiana dotyczy rozszerzenia listy przypadków, gdy pracodawca ma obowiązek uwzględnienia wniosku o wykonywanie pracy zdalnej również na pracowników mających orzeczenie o niepełnosprawności lub o znacznym stopniu niepełnosprawności. W wersji uchwalonej przez Sejm uprawnienie to dotyczy tylko opiekunów osób z takimi orzeczeniami. Uchwała komisji sejmowej będzie teraz stanowić rekomendację dla posłów przy głosowaniu na posiedzeniu plenarnym zaplanowanym na 11–13 stycznia. Wszystko wskazuje na to, że proces legislacyjny dotyczący nowelizacji kodeksu pracy zostanie w tym tygodniu zakończony i nowe przepisy trafią do podpisu prezydenta.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj