Dziennik Gazeta Prawana logo

Zwolnień jest najmniej od początku pandemii. "Bronimy się przed kryzysem, ale to nie oznacza, że go nie ma"

19 sierpnia 2020, 08:53
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
zegar, praca, biuro, uśmiech, czas pracy/fot. Shutterstock
<p>zegar, praca, biuro, uśmiech, czas pracy/fot. Shutterstock</p>/fot. Shutterstock
Pracodawcy zgłosili w lipcu zamiar grupowych redukcji ponad 4,5 tys. osób. W czerwcu takie plany objęły 5 tys. osób, w maju i kwietniu po 10 tys.

Największą liczbę zgłoszeń tradycyjnie zanotowano w województwach z rozwiniętym rynkiem pracy. W mazowieckim było to 1021 osób. Mimo to lipcowe dane w tym województwie są znacznie lepsze niż w roku ubiegłym, gdy pracodawcy deklarowali gotowość rozstania się z 1550 osobami. Zmniejszyła się również liczba pracowników faktycznie zwolnionych – z 863 do 259 w lipcu 2020 r.

Jak wynika z danych wojewódzkich urzędów pracy dokonane w lipcu zwolnienia grupowe, wynikające przede wszystkim z zapowiedzi z poprzednich miesięcy, również były zauważalnie mniejsze. Od marca do lipca pozbawiono w ten sposób pracy prawie 12 tys. osób, z czego zaledwie 1,7 tys. to liczba przypadająca na miniony miesiąc. W lipcu najwięcej zrealizowano ich w Wielkopolsce (379 osób). Jeśli utrzyma się dotychczasowa dynamika, można przypuszczać, że w tym roku skala zwolnień grupowych będzie podobna jak w 2019 r., gdy zwolniono tak ok. 25 tys. ludzi.

– mówi Arkadiusz Kaczor, rzecznik WUP w Katowicach. Jak dodaje, w lipcu wskaźnik na Górnym Śląsku jeszcze nieznacznie wzrośnie, ale prognozy pozwalają stwierdzić, że w sierpniu sytuacja powinna się poprawić. – dodaje.

Według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w lipcu stopa bezrobocia utrzymuje się na poziomie 6,1 proc. To oznacza, że bez pracy pozostaje ponad milion osób.

Według badania realizowanego przez Polski Fundusz Rozwoju i Polski Instytut Ekonomiczny w lipcu od początku pandemii stwierdzono największy odsetek firm zakładających utrzymanie obecnego zatrudnienia – od kwietnia zwiększył się z 62 do 78 proc. Jednocześnie 13 proc. przedsiębiorstw – w większości produkcyjnych – planowało zwiększyć zatrudnienie przy jedynie 6 proc. planujących redukcję personelu.

– komentuje Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora ds. badań i analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Wiele wskazuje na to, że w IV kw. sytuacja może się pogorszyć, bo końcówka roku zawsze oznacza mniejszą aktywność branż budowlanej, turystycznej czy rolnictwa. Kluczowa jest jednak dalsza sytuacja epidemiczna – ewentualny wzrost liczby powiatów objętych dodatkowymi obostrzeniami może pogorszyć obecny stan. –mówi Andrzej Kubisiak. Ekspert przypomina, że obecne dane o bezrobociu są niższe od konsensusu ekonomistów, którzy szacują, że na koniec roku bezrobocie wyniesie od 7,5 do 8 proc. – – prognozuje.

Pewnym utrudnieniem może być też powrót do regularnej pracy osób, które zajmowały się dziećmi podczas zamknięcia szkół. – – ocenia wicedyrektor PIE. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj