Największą liczbę zgłoszeń tradycyjnie zanotowano w województwach z rozwiniętym rynkiem pracy. W mazowieckim było to 1021 osób. Mimo to lipcowe dane w tym województwie są znacznie lepsze niż w roku ubiegłym, gdy pracodawcy deklarowali gotowość rozstania się z 1550 osobami. Zmniejszyła się również liczba pracowników faktycznie zwolnionych – z 863 do 259 w lipcu 2020 r.
Jak wynika z danych wojewódzkich urzędów pracy dokonane w lipcu zwolnienia grupowe, wynikające przede wszystkim z zapowiedzi z poprzednich miesięcy, również były zauważalnie mniejsze. Od marca do lipca pozbawiono w ten sposób pracy prawie 12 tys. osób, z czego zaledwie 1,7 tys. to liczba przypadająca na miniony miesiąc. W lipcu najwięcej zrealizowano ich w Wielkopolsce (379 osób). Jeśli utrzyma się dotychczasowa dynamika, można przypuszczać, że w tym roku skala zwolnień grupowych będzie podobna jak w 2019 r., gdy zwolniono tak ok. 25 tys. ludzi.
– – mówi Arkadiusz Kaczor, rzecznik WUP w Katowicach. Jak dodaje, w lipcu wskaźnik na Górnym Śląsku jeszcze nieznacznie wzrośnie, ale prognozy pozwalają stwierdzić, że w sierpniu sytuacja powinna się poprawić. – dodaje.
Według szacunków Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w lipcu stopa bezrobocia utrzymuje się na poziomie 6,1 proc. To oznacza, że bez pracy pozostaje ponad milion osób.
Według badania realizowanego przez Polski Fundusz Rozwoju i Polski Instytut Ekonomiczny w lipcu od początku pandemii stwierdzono największy odsetek firm zakładających utrzymanie obecnego zatrudnienia – od kwietnia zwiększył się z 62 do 78 proc. Jednocześnie 13 proc. przedsiębiorstw – w większości produkcyjnych – planowało zwiększyć zatrudnienie przy jedynie 6 proc. planujących redukcję personelu.
–– komentuje Andrzej Kubisiak, zastępca dyrektora ds. badań i analiz Polskiego Instytutu Ekonomicznego.
Wiele wskazuje na to, że w IV kw. sytuacja może się pogorszyć, bo końcówka roku zawsze oznacza mniejszą aktywność branż budowlanej, turystycznej czy rolnictwa. Kluczowa jest jednak dalsza sytuacja epidemiczna – ewentualny wzrost liczby powiatów objętych dodatkowymi obostrzeniami może pogorszyć obecny stan. –mówi Andrzej Kubisiak. Ekspert przypomina, że obecne dane o bezrobociu są niższe od konsensusu ekonomistów, którzy szacują, że na koniec roku bezrobocie wyniesie od 7,5 do 8 proc. – – prognozuje.
Pewnym utrudnieniem może być też powrót do regularnej pracy osób, które zajmowały się dziećmi podczas zamknięcia szkół. – – ocenia wicedyrektor PIE.