Dziennik Gazeta Prawana logo

Jak radzić sobie z nierównym traktowaniem w pracy?

4 marca 2008, 13:13
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Mam problemy z męską częścią kontrahentów. Przy pierwszym spotkaniu bardziej skupieni są na flirtowaniu ze mną, niż na temacie spotkania. Jestem wykształcona, doświadczona, zdecydowana, ale większość mężczyzn na wejściu traktuje mnie jak idiotkę. Ubieram się elegancko w stonowanych kolorach, makijażem podkreślam tylko oczy, staram się nie uśmiechać i nie pozwalam się obcałowywać po rękach. Za każdym razem muszę jednak stoczyć walkę, zanim przystąpimy do rozmów. Wiem też, że takie traktowanie mojej osoby wpływa negatywnie na moją ocenę u przełożonych. Co mam zrobić? Małgorzata

Problemem Małgorzaty jest to, że kontrahenci mężczyźni nie traktują jej równorzędnie i po partnersku.

Widzą w niej głównie piękną kobietę lub idiotkę jak to ona sama określiła czyli patrzą na nią przez pryzmat stereotypów. Nie broniąc i nie karząc takiego zachowania, postaram się przyjrzeć różnym powodom występowania tego zjawiska.

Po pierwsze istotna wydaje się branża, w której pracuje Małgorzata. Znam przynajmniej kilka, w których od zawsze kobiety na pewnych stanowiskach były rzadkością i traktuje się je trochę jak maskotki, a trochę jak dziwolągi. Zdarza się to w budownictwie, drogownictwie, na wyższych szczeblach bankowości, ale i wielu innych gałęziach gospodarki. Niektórzy mężczyźni postawieni w zupełnie nowej dla siebie sytuacji: rozmowa biznesowa z kobietą, nie mając zbyt wielu wcześniejszych doświadczeń, sięgają po swoje zachowania z życia prywatnego.

Flirtują, próbują wywierać naciski lub bronią się przed wyimaginowanym wpływem mamy tu cały wachlarz dziwnych dla kobiet biznesu zachowań. Ale bądźmy szczere w typowo sfeminizowanych zawodach, jak np. nauczanie, to właśnie my, kobiety, traktujemy mężczyzn jak zagubione istotki potrzebujące wsparcia. Nie tak dawno rozmawiałam z mężczyzną, który właśnie zaczął pracę w dziale sprzedaży dużego koncernu spożywczego. Jego zadaniem jest odwiedzanie niedużych, osiedlowych sklepów i przyjmowanie zamówień, a jego klientkami są właściwie same kobiety. Już po tygodniu ten mężczyzna miał kilka otwartych propozycji towarzyskich od kobiet, które mogłyby być jego matkami! I reguła, że im niższe stanowisko i wykształcenie, tym bardziej stereotypowe traktowanie płci przeciwnej, nie zawsze się sprawdza. Często seksistowskie podejście można spotkać na najwyższych szczeblach zarządzania. Niestety nie jesteśmy w stanie zmienić gwałtownie struktury zatrudnienia we wszystkich branżach, szkolenia uwrażliwiające pomogłyby tylko, jeżeli prowadzone byłyby na szeroką skalę.

Najprostszym sposobem jest zaakceptowanie swojej roli rodzynka lub maskotki i postaranie się o maksymalne wykorzystanie plusów z tym związanych. Jeżeli nie odpowiada nam taka rola, możemy albo walczyć ze stereotypami (co się udaje, ale bywa i czaso-, i energochłonne), albo zmienić branżę.

Po drugie warto przyjrzeć się kulturowym cechom prowadzenia biznesu w Polsce. Jako nacja jesteśmy bardzo ceremonialni posługujemy się stanowiskami, nie przechodzimy od razu spontanicznie na mówienie sobie po imieniu i celebrujemy społeczne rytuały. Takim rytuałem jest również szarmanckie podejście do kobiety i traktowanie jej w wyróżniający sposób. Z drugiej zaś strony nie podchodzimy do biznesu jak do czystej handlowej transakcji, tylko jak do umowy między ludźmi. Dlatego chcemy znać człowieka, od którego kupujemy, dlatego tak wiele umów negocjowanych jest w trakcie spotkań towarzyskich i dlatego tak bardzo liczą się w Polsce znajomości. Lubimy współpracować z tymi, których lubimy znamy to? W literaturze naszą kulturę nazywa się propartnerską, czyli taką, gdzie znacznie większy nacisk położony jest na relacje pomiędzy kontrahentami niż na przedmiot umowy. Nic więc dziwnego, że kontrahenci Małgorzaty chcą ją poznać jako człowieka i kobietę, a nie tylko jako pracownika firmy X. I im bardziej ktoś stara się zachować w pełni profesjonalnie, tym bardziej inni próbuję się wedrzeć poza zasłonę pracy.

To, że rozmowę biznesową w Polsce zaczyna się od neutralnych tematów jak pogoda czy ostatnio widziany film, dziwi kultury protransakcyjne, gdzie od razu zaczyna się mówić o meritum spotkania. Być może ta początkowa walka, o której wspominała Małgorzata, jest właśnie takim wstępem do właściwej rozmowy.

Oczywiście zostaje jeszcze inna możliwość. Być może Małgorzata jest tak piękną kobietą, że żaden mężczyzna nie jest w stanie myśleć przy niej o interesach. Jednak w dobie internetu i retuszowanych piękności w magazynach dla mężczyzn muszę odrzucić tę hipotezę.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj