Dziennik Gazeta Prawana logo

Nieoczekiwany awans - jak sobie z nim radzić

11 lutego 2008, 17:13
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Większość ludzi myśli, że propozycja awansu to jedna z przyjemniejszych rzeczy, które mogą spotkać człowieka. Nic bardziej mylnego. Nawet ci, którzy na stanowisko czekają od dawna i czują się całkowicie przygotowani do pełnienia nowych funkcji, w kluczowym momencie przeżywają rozterki. Jak sobie radzić na nowym stanowisku radzi psycholog biznesu.

Od sześciu lat pracuję w dziale księgowości dużej firmy. Zaczynałam jako szeregowy pracownik, awansowałam na stanowisko starszego księgowego, ale nadal de facto robiłam to samo. Pracuję w sześcioosobowym zespole, w którym wszyscy mają podobne stanowiska i robią bardzo podobne rzeczy. Wszyscy są młodzi, atmosfera jest dobra. Miesiąc temu szef oznajmił mi, że postanowił zmienić strukturę działu i ja zostanę szefową naszego zespołu. Za dwa tygodnie ma to być ogłoszone oficjalnie. A ja? Zamiast się cieszyć, jestem śmiertelnie przerażona! Nie wiem, czy sobie poradzę, czy będę potrafiła sprostać oczekiwaniom szefa. Wiem, że wszyscy będą na mnie patrzeć i mnie oceniać. I to mnie paraliżuje. Poza tym ogromnie boję się reakcji kolegów. Czy nie pomyślą sobie, że woda sodowa uderzyła mi do głowy? Czy będę potrafiła być dla nich szefem? Przeczuwają, że coś się będzie działo, bo zaczęli się wobec mnie inaczej zachowywać. Proszę mi poradzić, co powinnam zrobić, żeby dobrze zacząć. I jak sobie poradzić później?

Monika

Wszystkich dręczą te same pytania. Czy sobie poradzę? Czy nie zawiodę? Co będzie, jak mi się nie uda? Awans bywa wymieniany wśród dziesięciu najbardziej stresujących rzeczy w pracy. Z listu Moniki można wywnioskować, że spadło to na nią nieoczekiwanie, co jeszcze bardziej pogłębia stres.

Ten awans dla Moniki jest wyjątkowy z jednego, bardzo ważnego powodu. Po raz pierwszy będzie kierowała innymi ludźmi. Jak sama przyznała, do tej pory jej awanse nie wiązały się ze zmianą pracy, robiła to samo. Teraz sytuacja się zmieni, stanie się odpowiedzialna za cały zespół, nie tylko za siebie. Pierwszy raz w życiu zostanie czyimś kierownikiem, szefem, czyli mówiąc współcześnie menedżerem. A to oznacza konieczność zdobycia zupełnie nowych umiejętności.

Część ludzi uważa, że szefem się po prostu jest, że ma się to we krwi. Tak jakbyśmy mieli zapisane w genach ty będziesz dyrektorem, a ty pracownikiem fizycznym. A tymczasem bycia szefem można się po prostu nauczyć. Niektórzy mają szansę spróbować przywództwa już w dzieciństwie w szkole lub na podwórku. Inni muszą się tego nauczyć w dorosłym życiu. I nie chodzi mi tutaj o mozolne, wieloletnie zdobywanie doświadczenia na własnych błędach. Po co wyważać otwarte drzwi? Można podpatrywać innych szefów lub pójść na szkolenia dla przywódców. Według mnie najefektywniejszym sposobem jest jednak coaching menedżerski, który pozwoli skoncentrować się na silnych stronach i podciągnąć słabsze aspekty. Taka indywidualna praca coacha z przyszłym kierownikiem daje maksymalne korzyści w dosyć krótkim czasie. Każdemu przyszłemu szefowi gorąco polecam pójście do swojego przełożonego i poproszenie go o merytoryczne wsparcie w postaci coachingu, szkolenia czy też podzielenia się własnym doświadczeniem.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny aspekt tego awansu. Dotychczasowi koledzy Moniki zostaną jej podwładnymi, zmienią się ich służbowe relacje. Niestety niemożliwe jest zachowanie status quo na gruncie zawodowym. Co prawda nadal możecie chodzić razem na kawę i spotykać się na kręglach, ale w pracy sytuacja się zmieni. Od tej pory Monika będzie odpowiedzialna również za wyniki swoich podwładnych, a ich wpadki będą ją obciążały. Niestety każdy szef trafia pomiędzy młot a kowadło. Z jednej strony ma swoich ludzi, o których powinien dbać i reprezentować ich interesy przed własnym zwierzchnikiem. A z drugiej strony ma szefa, który rozlicza go z pracy całego zespołu. Podstawą dobrego kierownika powinno być idealne balansowanie po środku. Zbytnie zbliżenie się do którejś ze stron grozi albo utratą zaufania pracowników, albo szefa. Monika wspomniała, że już teraz koledzy zaczęli ją inaczej traktować. Z czasem koledzy sami nabiorą dystansu, a Monika szybko nauczy się odpowiedzialności za cały zespół.

Moniko, spójrz na całą sytuację z perspektywy swojego szefa. Skoro to właśnie ciebie wybrał z sześcioosobowego zespołu, to znaczy, że uważa cię za najlepszego członka tej grupy. Ludzie z zewnątrz oceniają nasze umiejętności zazwyczaj bardziej obiektywnie niż my sami. Skoro szef uwierzył w ciebie, ty uwierz w swojego szefa, że podjął dobrą decyzję. I w siebie też uwierz, bo w najbliższym czasie wszystko będzie zależało od ciebie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj