Samorządy, które nie zdecydowały się na podwyższenie pensji wszystkim swoim pracownikom, już teraz mają większe niż zwykle kłopoty z naborem na wolne stanowiska urzędnicze. Część z nich nie ma pieniędzy, aby podwyższyć pensje specjalistom, i w efekcie dochodzi do spłaszczenia wynagrodzeń między stanowiskami pomocniczymi i wspomagającymi a tymi średniego szczebla. A to jest demotywujące i skutkuje odejściami, wpływa także na jakość świadczonej pracy.
Podwyżki tylko z ustawy
Jeszcze pod koniec ubiegłego roku gminny pracownik obsługi z ponad 20-letnim stażem musiał zarabiać co najmniej 2450 zł brutto. W tym roku płaca minimalna wzrosła o 150 zł, trzeba też do niej doliczyć dodatek za wieloletnią pracę (maksymalnie 20 proc., czyli w przypadku najniższej płacy 520 zł). Tym samym pracownik, który jeszcze w grudniu zarabiał 2450 zł brutto, od stycznia br. dostanie łącznie 3120 zł.
– mówi Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol i przewodniczący Zarządu Związku Gmin Wiejskich RP.
Taka sytuacja jest w wielu samorządach. przyznaje Anna Olbryś, naczelnik Wydziału Kadr Urzędu Miasta w Nowym Dworze Mazowieckim. Według jej wyliczeń średnie wynagrodzenie pracowników w urzędzie wynosi 4,6 tys. zł.
W gdańskim magistracie ostatnie podwyżki dla wszystkich urzędników były w 2018 r. Wtedy było to średnio 350 zł na etat. – potwierdza Jędrzej Sieliwończyk z Urzędu Miasta w Gdańsku.
Analogiczna sytuacja ma miejsce w Bydgoszczy. Tam również ostatnie podwyżki były w 2018 r. (średnio 250 zł), dodatkowo zlikwidowano nagrody wypłacane kwartalnie, włączając kwotę 280 zł do wynagrodzenia zasadniczego. W tym roku jednak nie należy się ich spodziewać.
Z kolei w Łomży pracownikom zwiększono pensje i w 2018 r., i 2019 r. średnio o 300 zł. W tym roku jednak nie zostały zaplanowane. Podobna sytuacja jest w Darłowie. Tam w ubiegłym roku urzędnicy otrzymali średnio 300 zł podwyżki, ale już w tym środków na ten cel zabrakło.
Coraz mniej ofert
Część samorządów mimo trudnej sytuacji finansowej robi jednak wszystko, aby zwiększać płace co roku.
– wyjaśnia Adam Budka, sekretarz gminy Kołobrzeg. Dzięki temu średnia płaca wynosi tam 5335 zł.
To jednak nie przekłada się automatycznie na lawinę ofert na wolne stanowiska. – zauważa Monika Głazik z lubelskiego magistratu (który także planuje podwyżki w tym roku).
Odczuwają to przede wszystkim te urzędy, które nie mają środków na systematyczne podwyżki, nawet o wskaźnik inflacji. Ale nie tylko one.
potwierdza Jędrzej Sieliwończyk.
Jak dodaje, najciężej pozyskać kandydatów na stanowiska specjalistyczne, wymagające konkretnych umiejętności, wiedzy, doświadczenia, a czasem posiadania uprawnień. Największą popularnością cieszą się nabory na stanowiska związane z bezpośrednią obsługą klienta w wydziałach spraw obywatelskich i komunikacji oraz urzędzie stanu cywilnego.
Dariusz Nowak, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Krakowa, wskazuje, że najtrudniej jest o pracowników posiadających duże tematyczne doświadczenie zawodowe. Najmniej kandydatów aplikuje na stanowiska z obszaru IT, najwięcej – na typowo urzędnicze funkcje związane z obsługą klientów.
– mówi Krzysztof Iwaniuk.
Spłaszczenie płac
Eksperci potwierdzają, że oszczędzanie na urzędnikach nie jest dobrym rozwiązaniem.
– mówi Stefan Płażek, adwokat, adiunkt w Katedrze Prawa Samorządu Terytorialnego Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Przekonuje, że przy niskim bezrobociu nikt nie chce przychodzić do pracy w urzędzie przy wymaganiach, które są znacznie wyższe od przeciętnych, a płacy niewiele większe od minimalnej.