Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy na dwóch etatach. Dorabianiu sprzyjają elastyczne formy zatrudnienia

10 lipca 2018, 07:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
podatki praca urzędnik
podatki praca urzędnik/Shutterstock
Rośnie liczba Polaków mających więcej niż jedno stałe zajęcie. To głównie efekt wzrostu popytu na pracę, ale i reformy systemu edukacji.

W I kw. tego roku 933 tys. Polaków zarabiało w więcej niż jednym miejscu – wynika z badań aktywności ekonomicznej ludności prowadzonych przez GUS. To o 52 tys. więcej niż w ostatnich trzech miesiącach ubiegłego roku i o 32 tys. więcej niż przed rokiem. Oznacza to zdecydowaną zmianę sytuacji: w poprzednich latach liczba osób, które miały wielu pracodawców, była w I kw. na ogół mniejsza niż w kwartale poprzednim. Przede wszystkim dlatego, że zimą znikała część prac sezonowych, głównie w rolnictwie. W tym roku ten ubytek został zrekompensowany z nawiązką nowymi etatami stworzonymi m.in. w handlu, przemyśle i budownictwie. Powstało ich tak dużo, że w końcu I kw. było aż 152,4 tys. wolnych miejsc pracy – o 29,4 proc. więcej niż w końcu grudnia ubiegłego roku.

Zainteresowani dorabianiem mogli więc przebierać w ofertach. A takich osób jest, z różnych powodów, stosunkowo dużo. Nadal jest spora grupa otrzymująca minimalne wynagrodzenie. Według danych z 2016 r. (to najświeższe z dostępnych) – aż 13 proc. zatrudnionych na umowę o pracę, podobnie jak w czterech poprzednich latach, otrzymywało najniższą możliwą pensję.

– ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Tłumaczy, że część osób pracuje w wielu miejscach, bo chce więcej zarobić, aby móc spłacać np. kredyt mieszkaniowy lub podwyższyć standard życia. Coraz częściej mamy poczucie, że naszym zarobkom daleko do poziomu płac w starych krajach Unii Europejskiej.

– twierdzi dr Wiktor Wojciechowski z SGH. Jak tłumaczy, ponieważ wynagrodzenia przy takich umowach są często niskie, pracownicy muszą szukać dodatkowych dochodów.

Ale na takie rozwiązanie decydują się również osoby, które mają stabilne zatrudnienie. Wśród nich są pracownicy służby zdrowia, nauczyciele i przedstawiciele wolnych zawodów – m.in. informatycy, architekci, projektanci. Nie mają z tym większych problemów, ponieważ często ich wymiar czasu pracy jest krótszy niż w administracji czy przemyśle i mogą łatwo godzić główne zajęcie z dodatkowym. – – zauważa Marta Petka-Zagajewska, kierownik zespołu analiz w PKO BP.

Zwyczajowo dorabiają też murarze, stolarze czy hydraulicy, czyli przede wszystkim specjaliści branżowi.

W I kw. według GUS zajęcie w więcej niż jednym miejscu pracy miało 5,7 proc. osób zatrudnionych w całej gospodarce. W krajach unijnych większy odsetek takich pracowników był w 2017 r. tylko w Szwecji, Danii, Holandii i Finlandii.

– twierdzi prof. Wiśniewski. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj