Dziennik Gazeta Prawana logo

Gdzie jest praca? Wszyscy słyszeli, nikt nie widział

16 lipca 2016, 10:02
Ten tekst przeczytasz w 15 minut
Ludzie w biurze
Ludzie w biurze/Shutterstock
Pracodawcy wciąż narzekają, że nie ma chętnych do pracy. My – że nie ma dobrych ofert. Jednocześnie cały czas słyszymy, że w końcu nastał czas pracownika. Że to my możemy wreszcie dyktować warunki. Dlaczego więc praca jest, a jednocześnie jej nie ma?

Karolina, z wykształcenia socjolog, pół roku bez pracy w województwie lubelskim, zapewnia, że bardzo chce pracować, ale już wie, że w swoim zawodzie nie ma szans na stałe zatrudnienie. Kiedy szuka gdziekolwiek – w urzędzie, domu opieki czy przedszkolu – słyszy, że nie ma odpowiednich kwalifikacji. Pracodawcy mówią jej, że nie mają czasu na szkolenia, bo potrzebują pracownika na już. –– dodaje z żalem.

Nawet jeśli ogłoszeniodawca zapewnia "umowę o pracę", to szybko się okazuje, że tylko kusi. Na etat, pół, nawet ćwierć nie ma najmniejszych szans. Podobnie jak na zgłoszenie przez pracodawcę do NFZ. Kto chce mieć dostęp do lekarza, musi sam opłacać dobrowolne ubezpieczenie zdrowotne. Za bagatela prawie 400 zł miesięcznie. Zdarzają się prywatne ubezpieczenia grupowe, ale oferują je zazwyczaj korporacje. Mniejsze przedsiębiorstwa oszczędzają. Albo pensja, albo ubezpieczenie, i to dla pracownika, który zaczyna pracę z marszu, nie po trzech miesiącach szkoleń.

– żali się 23-letni Dawid. Kiedy pytam, jakie studia skończył, pada: europeistyka. Kiedy pytam, jakiej pracy szuka, wymienia: pracownik biurowy, dziennikarz, urzędnik, pracownik agencji reklamowej. Na każde stanowisko jest co najmniej kilku kandydatów.

– odpowiadają jednym głosem specjaliści. I nie chodzi tu o specjalistę od marketingu czy bhp. Te stanowiska są już obsadzone. Dlatego zdaniem ekspertów przyszłością jest szkolnictwo zawodowe. Potwierdza to raport o szkolnictwie zawodowym przygotowany przez fundację Warsaw Enterprise Institution. Twórcy raportu powołują się na zestawienie "Niedoboru talentów" przygotowane przez Manpower Group, z którego wynika, że aż 41 proc. pracodawców ma problem ze znalezieniem pracowników. Najtrudniejszym stanowiskiem do obsadzenia – i to od ośmiu lat – jest wykwalifikowany pracownik fizyczny, czyli mechanik, elektryk, spawacz i murarz. Na drugim miejscu pożądanych zawodów jest inżynier, a za nim kolejno: technik, pracownik działu IT, kierowca i operator produkcji/maszyn. Aż 47 proc. pracodawców jako przyczynę problemów ze znalezieniem pracowników podaje ich brak umiejętności technicznych, a 33 proc. – brak jakichkolwiek kandydatów. Często nie ma chętnych do cięższej pracy. W takiej sytuacji można mieć całą armię wykształconych inżynierów, którzy zaprojektują nowoczesny samolot, ale jeśli nie będzie komu stworzyć części do tego samolotu, a następnie go zbudować, to projekt legnie w gruzach.

Cała Polska szuka

"Dziennik Łódzki" podał, że w rejonie łódzkim nikt nie jest zainteresowany pracą telemarketera czy przedstawiciela handlowego, a najszybciej pracę znajdują szwaczki, mechanicy samochodowi, robotnicy budowlani oraz magazynierzy. Zgodnie z danymi urzędu miasta w maju zarejestrowanych było w Łodzi niewiele ponad 30,5 tys. bezrobotnych, z czego tylko 3666 miało prawo do zasiłku. Nadal nie ma chętnych na 2108 miejsc pracy. Z drugiej strony stopa bezrobocia w Łodzi w maju wyniosła 9,2 proc., co jest najniższym wynikiem od 2010 r.

Na Mazurach też nieciekawie. Tam krach pracowniczy zgodnie z doniesieniami prasy lokalnej przeżywają branża hotelarska oraz gastronomiczna. Brakuje pracowników sezonowych, bo podobno stawki są niskie, warunki kiepskie, a do większości obiektów trudno dojechać. Tymczasem w powiecie olsztyńskim w ubiegłym roku było zarejestrowanych 3583 bezrobotnych, w większości powyżej 50. roku życia, z wykształceniem gimnazjalnym, podstawowym lub zawodowym. Rzeszów nieustannie poszukuje pracowników call center. Za to Włocławek czeka na kontrolerów jakości i technologów – na ponad 7 tys. bezrobotnych odpowiednich kandydatów brak. W Nowej Soli, gdzie bezrobocie wynosi prawie 17 proc., jest podobnie. Aby zachęcić do pracy w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej, lokalne władze mają w planach stworzenie strefy pracowniczej, a w niej budowę hotelu pracowniczego, mieszkań komunalnych, żłobków czy przychodni.

O tym, dlaczego praca jest, a jednocześnie jej nie ma, debatował w Sejmie pod koniec czerwca parlamentarny zespół na rzecz wspierania przedsiębiorczości i patriotyzmu ekonomicznego. Poseł PiS Adam Abramowicz argumentował, że mamy w Polsce dużo osób z wyższym wykształceniem, a za mało pracowników. – mówił. Jadwiga Parada, szefowa departamentu kształcenia zawodowego i ustawicznego MEN, zapewniała z kolei, że rząd będzie próbował kształtować nowe kierunki nauczania zwłaszcza w szkołach policealnych. – podkreślała Parada.

Od hydraulika do doktora

Droktor Marek Woch ze Stowarzyszenia Centrum Społecznej Demokracji sam na sobie zbadał zmiany społeczne zachodzące na rynku pracy i edukacji. Według niego przyczyna bezrobocia tkwi w niepełnym ujęciu podejmowanych wyborów zawodowych młodych ludzi oraz w stawianiu tylko na wykształcenie, zamiast równocześnie na zawód praktyczny i wykształcenie.

Woch przeszedł wszystkie etapy zawodowe, począwszy od szkoły zawodowej przez liceum ogólnokształcące aż po studia na renomowanych uczelniach i doktorat na Wydziale Prawa i Administracji. –dodaje dr Woch.

W grupie rówieśników Woch jako jeden z nielicznych poszedł do zawodówki. Już wtedy mówiło się, że idą tam tylko ci, którzy mają nie do końca dobrze z głową. To bardzo zniechęcało i nadal zniechęca młodych ludzi do postawienia na zawód. –

Zdaniem Wocha w niewłaściwym podejściu do wykształcenia zawodowego tkwi przyczyna podwójnego bezrobocia. Takiego, w którym pracodawcy i potencjalni pracownicy zostają z pustymi rękoma.

Obecny na spotkaniu w Sejmie Mariusz Pawlak, główny ekonomista Związku Przedsiębiorczych Pracodawców, winą za bezrobocie obarcza także brak współpracy między przedsiębiorcami a szkołami. – Ppodkreślał Pawlak. –

Za czasów dr. Wocha trzy dni chodziło się do szkoły zawodowej i trzy dni pracowało, co wliczało się do stażu pracy. –

Liczby kontra rzeczywistość

Przedstawiciele różnych zawodów alarmują, że pracy nie ma i jest coraz gorzej, tymczasem statystyki resortu pracy są optymistyczne. Jak oblicza ministerstwo, od 2013 r. – kiedy to liczba bezrobotnych zwiększyła się o 21,1 tys. osób, zaś wskaźnik bezrobocia wyniósł 13,4 proc. – utrzymuje się trend spadkowy. Pod koniec maja 2016 r. – w porównaniu z ubiegłym rokiem – poziom bezrobocia obniżył się we wszystkich województwach: stopa bezrobocia na terenie całego kraju wynosi 9,1 proc. Najwyższa jest w podregionie włocławskim – 19,2 proc. Wrocław i Warszawa plasują się z wynikiem 3,3 proc., a najmniejszym bezrobociem może pochwalić się Poznań – 2,3 proc. Na tę chwilę mamy w Polsce 761,3 tys. bezrobotnych kobiet oraz 695,4 tys. bezrobotnych mężczyzn, a na jedno miejsce pracy przypada teraz "tylko" siedmiu bezrobotnych, podczas gdy rok temu – dziewięciu.

Jakby tego było mało, z oficjalnych danych wynika, że wzrosło także przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto. Z raportu GUS "Zatrudnienie i wynagrodzenia w gospodarce narodowej w I kwartale 2016 r." wynika, że płace wzrosły zarówno w sektorze publicznym (do 4926,52 zł, wzrost o 2,5 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem), jak i w sektorze prywatnym – 3858,17 zł (wzrost o 3,7 proc.). Z kolei przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto we wszystkich podmiotach gospodarczych prowadzonych na terenie Polski w I kwartale tego roku wyniosło 4181,49 zł (o 3,1 proc. więcej niż w I kwartale 2015 r.). Największy wzrost zanotowano w województwach lubelskim i małopolskim, w branżach związanych z zakwaterowaniem i gastronomią, wytwarzaniem energii elektrycznej, gazu, pary wodnej i gorącej wody i zaopatrywaniem w nie oraz przy obsłudze rynku nieruchomości. Wynagrodzenie spadło za to w górnictwie, rolnictwie, leśnictwie, łowiectwie i rybactwie. Na największe zarobki można liczyć w województwie mazowieckim i śląskim, najniższe wciąż dominują w kujawsko-pomorskim, warmińsko-mazurskim, podkarpackim i lubuskim.

Era tapicera

Jeśli bezrobocie spada, liczba miejsc pracy rośnie, przeciętne wynagrodzenie także, dlaczego więc narzekamy, że pracy nie ma? – – wyjaśnia dr Marek Suchar, psycholog organizacji z Uniwersytetu SWPS w Sopocie.

Inną kwestią jest szacunek wobec pracownika. –

Podobnego zdania jest Małgorzata Osowiecka, także psycholog z Uniwersytetu SWPS w Sopocie. – – mówi Osowiecka. –

dodaje dr Marek Suchar. – i – tłumaczy Suchar. –

Zdaniem psychologów boimy się domagać godnego traktowania i walczyć o swoje, ale nie potrafimy też nowej, lepszej pracy szukać.– – zapewnia Osowiecka. –

Raport "Aktywni" prezentujący młodych fachowców na rynku pracy opracowany przez TNS Polska na zlecenie serwisu Gumtree pokazuje, że 79 proc. uczniów szkół zawodowych i techników dobrze ocenia swoje perspektywy na przyszłość. Tyle że perspektywa zmienia się nieco już po ukończeniu szkoły. Wtedy aż 77 proc. absolwentów deklaruje, że nie pracuje w wyuczonym zawodzie. Podobny procent ankietowanych uważa, że znalezienie pracy w Polsce jest trudniejsze niż za granicą. Wyjazd z kraju rozważa aż 63 proc. młodych fachowców. Prawie 40 proc. z nich uważa, że absolwenci nie otrzymują wsparcia na starcie, a trzech na czterech badanych i tak wykonuje zawód niezgodny ze swoim wykształceniem.

Zdaniem prof. Izabeli Grabowskiej-Lusińskiej, socjologa rynku pracy z Uniwersytetu SWPS, eksperta raportu, przy braku wyraźnego wsparcia młodych fachowców na rynku pracy powstały różne działania społeczne promujące docenienie kształcenia młodych fachowców. Jednym z takich przykładów jest kampania fabryki mebli tapicerowanych "Era Tapicera", promująca ginący zawód tapicera, która ma 48 300 wyników na YouTubie. – – tłumaczy psycholog.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj