Dziennik Gazeta Prawana logo

Korpodyskryminacja po polsku: Nie dla Ukrainek, nie dla Wietnamczyków

29 kwietnia 2014, 08:51
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Dyskryminacja w pracy
Korpodyskryminacja po polsku: Nie dla Ukrainek, nie dla Wietnamczyków/Shutterstock
Duże firmy nie chcą Ukrainek. W przypadku mężczyzn unikają Wietnamczyków. Dzieje się tak w znanych korporacjach, które szczycą się "standardem zarządzania różnorodnością".

Narodowość jest ważna dla co szóstego polskiego pracodawcy. Właśnie tylu dyskryminuje obcokrajowców. Najczęściej są to duże firmy – nawet nie odpowiadają na podania o pracę wysyłane przez cudzoziemców.

Takie wnioski płyną z eksperymentu przeprowadzonego przez pracowników Instytutu Spraw Publicznych. W okresie od marca 2012 r. do września 2013 r. wysłali prawie 3,5 tys. CV. Parami do tych samych pracodawców: jedno Polki lub Polaka, drugie Ukrainki lub Ukraińca albo Wietnamki lub Wietnamczyka. Życiorysy były równoważne – sylwetki opisanych aplikantów były identyczne pod względem cech istotnych dla pracodawcy.

6219896-dyskryminacja-cudzoziemcow.jpg
Dyskryminacja cudzoziemców

Ten sam był rodzaj i jakość opisywanego wykształcenia, posiadane umiejętności czy długość doświadczenia zawodowego. Jedyną różnicą była narodowość osoby starającej się o pracę, przy czym fikcyjni cudzoziemcy mieli wszystkie wymagane dokumenty konieczne do tego, by legalnie pracować w Polsce. Do aplikacji dołączano również listy motywacyjne, które były napisane poprawną polszczyzną.

– wyjaśnia dr Kinga Wysieńska. Dodaje, że różnice wśród kandydatów różnych nacji są na tyle duże, że nie można mówić o przypadku. Pracodawcy odpowiedzieli na 500 z wysłanych aplikacji.

Badacze składali CV na stanowiska związane z branżą informatyczną oraz na oferty pracy biurowo-administracyjnej (średniego stopnia), biurowo-asystenckiej (niższego stopnia) oraz dotyczące marketingu.

Rezultat wskazał na Ukrainki jako najbardziej dyskryminowane na rynku pracy. Jeśli chodzi o Wietnamki, to praktycznie nie zaobserwowano tego typu zjawiska. Z kolei wśród mężczyzn bardziej dyskryminowani byli Wietnamczycy niż Ukraińcy.

Stopień dyskryminacji zmienia się w zależności od regionu. O ile w wypadku stolicy nie można mówić o tego typu zachowaniach, o tyle już poza największą aglomeracją dyskryminuje co piąty pracodawca. Warszawa jako miejsce najbardziej zróżnicowane narodowościowo zmniejsza postawy niechęci.

– opowiada Urszula Murawska z warszawskiego urzędu pracy. – – dodaje.

Na stopień dyskryminacji duży wpływ ma wielkość firmy. – – wyjaśnia Kinga Wysieńska. Badania pokazały jednak zupełnie co innego.

Okazało się, że w największym stopniu dyskryminują właśnie największe firmy. Robi to prawie 19 proc. z nich. – – komentuje dr Kinga Wysieńska. Do tego typu praktyk zalicza się m.in. audyty stanowisk, które pozwalają np. stwierdzić, czy osoby różnej płci na tych samych stanowiskach zarabiają tyle samo albo czy mają szansę brać udział w tych samych szkoleniach.

Nieco rzadziej dyskryminują przedsiębiorstwa średniej wielkości (15 proc.) – w tym wypadku w większym stopniu osoby pochodzenia ukraińskiego niż wietnamskiego. Ale co najbardziej zaskakuje – o dyskryminacji nie można mówić w przypadku najmniejszych przedsiębiorstw. Nie wiadomo jednak, co się dzieje dalej – np. w trakcie rozmów dotyczących wynagrodzenia. Może być tak, że o ile najmniejsze podmioty gospodarcze nie dyskryminują na etapie odpowiadania na CV, to już proponując konkretne stawki, będą chciały wykorzystać to, że przyszły pracownik nie pochodzi z Polski.

Różnica pomiędzy traktowaniem Ukrainek i Wietnamek może wynikać z różnych stereotypów, jakie Polacy mają o tych narodowościach. Według Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW obie nacje postrzegamy jako ludzi relatywnie ciepłych i... średnio kompetentnych. Przy czym występują duże różnice, jeśli chodzi o rodzaj i natężenie emocji. Jak czytamy w publikacji Kingi Wysieńskiej i Katarzyny Wencel "Status, tożsamość, dyskryminacja",

Czasem dochodzi także do sytuacji, gdy to Polacy we własnym kraju skarżą się na to, że są dyskryminowani ze względu na narodowość.

– tłumaczy Urszula Murawska. Takie sytuacji mają miejsce np. w Wólce Kosowskiej – podwarszawskim centrum handlowym, gdzie dominują właśnie Chińczycy i Wietnamczycy.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj