Dziennik Gazeta Prawana logo

Będą zwalniać z pracy. Zagrożone niegdyś najbezpieczniejsze branże

28 maja 2012, 06:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Będą zwalniać z pracy. Zagrożone niegdyś najbezpieczniejsze branże
Firmy będą zwalniać z pracy bankowców i pracowników telekomunikacji/Shutterstock
Choć firmy mają dobre wyniki finansowe i duże oszczędności na kontach, zaczynają reagować na spowolnienie gospodarcze. Redukcjami w załogach. Zagrożone są branże jeszcze do niedawna uznawane za najbezpieczniejsze: banki i telekomunikacja. Bezrobocie sięgnie 14 procent.

Branżą, która tnie najbardziej, są finanse. Tylko w pięciu dużych bankach, takich jak BPH, Bank Handlowy, Nordea, DnB Nord i BNP Paribas, pracę straci ok. 3 tys. osób. A nie wiadomo jeszcze, ilu pracowników trafi na bruk w wyniku fuzji BZ WBK i Kredyt Banku oraz Polbanku i Raiffeisena. Na razie prezesi tych instytucji zapowiedzieli, że zamkną w sumie 60 – 80 oddziałów.

– tłumaczy Piotr Bujak, analityk z Nordei. Choć po pierwszym kwartale zyski największych banków były średnio o 11 proc. większe niż rok temu, to obserwowane od kilku miesięcy spowolnienie gospodarcze w Polsce, a także niepewna sytuacja w strefie euro mogą się przełożyć na gorsze wyniki w przyszłości. A ponieważ dynamika konsumpcji słabnie, banki się boją, że wyhamowanie popytu przełoży się na kredyty konsumpcyjne i hipoteczne, a tym samym na mniejsze zyski m.in. z tytułu marży i prowizji. – mówi Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Nie tylko w finansach, lecz także m.in. w telekomunikacji szykują się redukcje. Niektóre spółki, tak jak np. Netia czy Plus, tną zatrudnienie, robiąc restrukturyzacje po fuzjach. – dodaje Wojciechowski.

Eksperci nie spodziewają się, by redukcje przybrały gigantyczne rozmiary, bo firmy, które zwalniały w 2009 r., potem starały się zatrudniać efektywnie. Ale zwolnienia nastąpią.

Z danych resortu pracy wynika, że do końca marca zamiar redukcji zgłosiły 303 zakłady i dotyczyć one mają 23,6 tys. osób. Pocieszające jest to, że tempo zwolnień jest słabsze od notowanego w ub.r. Wówczas na koniec marca etaty straciło aż 36 tys. osób. W ciągu trzech miesięcy br. w ramach zwolnień grupowych odeszło z pracy 6 tys. osób, podczas gdy w I kwartale ub.r. – 8,5 tys.

Mimo to większość ekonomistów uważa, że przy obecnym wyhamowaniu gospodarczym nierealne są rządowe prognozy zakładające stopę bezrobocia w grudniu na poziomie 12,3 proc. W kwietniu wyniosło ono 12,9 proc. Według Piotra Bujaka na koniec roku sięgnie 12,8 proc. i będzie o 0,3 proc. wyższe niż pod koniec 2011 r. Prof. Urszula Kryńska z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych uważa, że wskaźnik bezrobocia wyniesie 13,2 proc., a Ernest Pytlarczyk, główny ekonomista BRE Banku – że nawet 14 proc.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj