Nawet 6 tysięcy złotych, czyli 175 proc. średniej krajowej zarabiają mieszkańcy powiatu lubińskiego na Dolnym Śląsku. Ponad 5 tysięcy zarabiają w Jastrzębiu Zdroju. Duże przedsiębiorstwo to gwarancja wysokich zarobków, czytamy w "Rzeczpospolitej".

Najwyższe zarobki w tych dwóch regionach gwarantują giganci - KGHM i Jastrzębska Spółka Węglowa. Ciekawe jest, że Warszawa, jako stolica jest dopiero na trzecim miejscu pod względem zarobków.

Co więcej, 4,7 tysiąca złotych średnich zarobków wygląda raczej skromnie. "Rzeczpospolita" podaje, że wielkie firmy są często wybawieniem dla gmin. W powiecie hajnowskim inwestycje dużych firm przyniosły w ciągu pięciu lat wzrost pensji o prawie 53 procent.

Ciekawe jest również to, że wysokie zarobki nie idą w parze z niskim bezrobociem. W powiecie kozienickim, który ma dużą elektrownię, przeciętne wynagrodzenie to 3,8 tys. złotych. Jednak bezrobocie wynosi tu aż 17 procent. Na drugim biegunie jest powiat kępiński. Ten mikroregion o najniższych zarobkach (średnia 2,1 tys.), bezrobocia praktycznie nie ma (5,5 proc.)