150 wielkich zakładów i 817 małych firm, w których najmniejsza awaria może skazić środowisko i wybić setki osób. Jednak rząd, mimo unijnych nakazów, nie robi nic, by zapobiec katastrofie. Co gorsza, władze tną koszty na walkę z zagrożeniem. Zamiast 4 miliardów budżetu na ratowanie ofiar, będzie tylko trzy miliardy.
Jesteśmy na ósmym miejscu w Europie pod względem ilości zakładów, w których istnieje największe ryzyko poważnej awarii, zagrażającej życiu nie tylko pracowników, ale także okolicznych mieszkańców. - oburza sę portal money.pl
>>>Górnik:Tyle trupów. Posłali nas na śmierć
W najbliższych trzech latach władze przeznaczą na to tylko 4,1 miliarda, później zaledwie 3. Te pieniądze trafią jednak także na walkę z hałasem, czy polem elektromagnetycznym. Jest też coraz mniej kontroli - ich ilość spadła z 1307 do 612, a większość jest zapowiadana,
Do tego, jak twierdzą eksperci, polskie szpitale i straż zakładowa nie są gotowe do walki z zagrożeniami. . Nie ma też gdzie przewieźć rannych, bo w szpitalach nie ma oddziałów ratunkowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|