Nikt nie mówi o kasowaniu projektu, ale o jego urealnianiu - podkreślił Lasek. Jak wskazał, ostateczne koszty mogą okazać się większe, niż pierwotnie zakładano. Przywołał przykład przekopu przez Mierzeję Wiślaną, który "miał kosztować 800 mln złotych, a ostatecznie jego koszt osiągnął 2,1 mld i jeszcze trzeba sto kilkadziesiąt milionów wydać, żeby statki mogły zawijać do portu w Elblągu".
Nie tylko lotnisko…
Maciej Lasek dodał, że wiele osób zapomina, iż projekt CPK obejmuje nie tylko lotnisko, ale całą sieć komunikacyjną, w tym kolejową. Przypomniał, że koszty budowy linii dużych prędkości, i to tylko pierwszego odcinka, tzw. "Y" - łączącego Warszawę z Wrocławiem i Poznaniem szacowane są na 155 mld złotych.
Zdaniem pełnomocnika rządu specjaliści od transportu kolejowego oceniają, że na planowanych tzw. szprychach, czyli liniach dużych prędkości zbiegających się w CPK, liczba przewożonych pasażerów będzie zbyt mała, by miały one sens ekonomiczny. Według Laska niektóre szacunki przewidują, że pociągi będę obłożone tylko w 15 proc. - Tymczasem francuskie koleje dużych prędkości pokazują, że obłożenie powinno wynosić co najmniej 50, a nawet 70 proc. - powiedział.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.
