Zasadą dawania pieniędzy komuś na robienie czegoś jest to, żeby w przypadku, gdy ktoś te pieniądze defrauduje, coś z nimi złego robi, był niezależny arbiter, który może to ocenić. Istnieje tylko jeden taki niezależny arbiter, to są sądy - tłumaczył Matczak. Jak dodał gość Piotra Salaka, "cały problem, który PiS miał z KPO polegał na tym, że chciał wziąć pieniądze, a jednocześnie chciał kontrolować arbitrów, czyli sądy, które miały kontrolować wydawanie tych pieniędzy".

Reklama

Gość RMF i RMF24 tłumaczył, że częścią tego problemu jest również Krajowa Rada Sądownictwa. - KRS jest maszynką produkującą nowych neo-sędziów - mówił. Jak dodał, "mamy problem z tymi, którzy już zostali przez KRS powołani, oni zasiadają w sądach. I mamy problem z postępowaniem dyscyplinarnym wobec sędziów, z całą strukturą, którą zbudował minister Ziobro. I to jest trzeci, najważniejszy problem - mówił gość Piotra Salaka.

"Działanie prezydenta Dudy jest szkodliwe"

Prof. Matczak odniósł się również do ostatnich nominacji sędziowskich. Prezydent Andrzej Duda awansował 72 nowych sędziów. - Niestety działanie prezydenta Dudy jest szkodliwe dla interesu Polski w tym zakresie. Prezydent jest prawnikiem, jest doktorem prawa i powinien wiedzieć, że to, co robi, oddala pieniądze (z KPO - przyp. red.) od Polski. I to, co robi jest sprzeczne z orzecznictwem sądów, które on jako przedstawiciel władzy wykonawczej powinien szanować. Jest to bardzo smutne. I nie wiem, jak prezydent się zachowa - mówił gość RMF FM i Radia RMF24.

Prof. Matczak mówił również, jak może wyglądać proces odblokowania dla Polski środków z Krajowego Planu Odbudowy. - Myślę, że Unia Europejska i Komisja Europejska jest racjonalna. Podstawowym problemem tych wcześniejszych negocjacji było to, że po pierwsze nie było żadnego sygnału dobrej woli ze strony polskich władz, czyli PiS, ażeby te kwestie zmienić. Nie było też sensownego planu, żeby to zrobić - mówił prof. Matczak.

Zdaniem eksperta, jak już powstanie w Polsce nowy rząd, da jasną deklarację zmian. - Wydaje mi się, że w tej sytuacji Unia Europejska awansem, w pewnym sensie, w zaufaniu do tej dobrej woli, do nowego otwarcia, może otworzyć rozmowy na temat KPO. I mam nadzieję, że te pieniądze wtedy spłynął do Polski szybciej - stwierdził prof. Matczak.

"Zegarka nie da się naprawić młotkiem"

Reklama

Gość Rozmowy w południe w RMF FM i Radiu RMF24 był też pytany, czy da się szybko naprawić Trybunał Konstytucyjny, czy trzeba będzie czekać na wygaśnięcie kadencji sędziów tam zasiadających. - To, co zrobił PiS z polskim systemem prawnym, a w szczególności z Trybunałem Konstytucyjnym, można porównać do zepsucia bardzo złożonego zegarka. I zasada jest taka, że jeżeli został zepsuty bardzo złożony mechanizm, taki jak zegarek, to nie da się go naprawić młotkiem albo kijem bejsbolowym. Nie da się uderzyć raz z nadzieją, że wszystko wróci na swoje miejsce - mówił.

Jego zdaniem "są teraz w Polsce dwie wizje naprawiania praworządności". - Jedna taka bardzo agresywna, która mówi, że trzeba pozamiatać, trzeba wszystko zlikwidować, jest np. taka idea, żeby jedną uchwałą Sejmu odwołać wszystkich sędziów TK. To jest największa głupota, jaką można zrobić. Dlatego, że to będzie jeszcze coś gorszego, niż zrobił PiS - mówił prof. Matczak. I dodał, że obecnie w Trybunale zasiadają sędziowie dublerzy i to ich można od razu odwołać. - Ale to są tylko trzy osoby. Pozostali, nawet jeżeli ich nie lubimy, ja mam bardzo krytyczny stosunek np. do Krystyny Pawłowicz, są to ludzie, którzy zostali legalnie powołani na stanowiska sędziowskie. Jeżeli teraz ta nowa władza, która niosła praworządność na sztandarach do wyborów, usunie ich niepraworządnym ruchem, to stworzy precedens, który spowoduje, że następna władza zrobi dokładnie to samo. I TK zamieni się w Spółkę Skarbu Państwa - tłumaczył gość RMF FM. Zdaniem prof. Matczaka tak nie można postępować w demokracji.

Niestety nawet jeżeli ci ludzie nam się nie podobają, nie lubimy ich, zostali ważnie powołani i muszą dokończyć swoje kadencje, chyba że będzie przeciwko nim rozpoczęte postępowanie dyscyplinarne. I zostaną dyscyplinarnie usunięci. Większość z nich dopuściła się rzeczy, które na to pozwalają. Więc nie może to być jeden ruch, trzeba to robić niestety wolniej i my jako społeczeństwo musimy się uzbroić w cierpliwość, bo w tym przypadku co nagle, to po diable - stwierdził.