Dziennik Gazeta Prawana logo

Mimo optymistycznych zapowiedzi umów z Koreą Płd. na razie nie ma

1 lutego 2023, 20:24
[aktualizacja 2 lutego 2023, 06:37]
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Czołg K2
Czołg K2/shutterstock
Mimo optymistycznych zapowiedzi szczegółowych umów dotyczących polsko-koreańskiej współpracy zbrojeniowej na razie nie ma.

To, co osiągnęliśmy z naszym koreańskim partnerem, możemy powiedzieć, że jest czymś imponującym – mówił pod koniec sierpnia wicepremier, minister obrony Mariusz Błaszczak. I dodawał: Trzy miesiące temu, podczas mojej wizyty w Seulu, rozpoczęliśmy negocjacje. Dwa miesiące temu prezydenci naszych państw po spotkaniu w Madrycie, podczas szczytu NATO, rozmawiali na temat naszej współpracy. Miesiąc temu podpisaliśmy umowy ramowe, a dziś podpisaliśmy umowy w sprawie sprzedaży dla Polski na wyposażenie czołgów K2 i armatohaubic K9.

W sumie z Koreą podpisaliśmy umowy na zakup 180 czołgów, 212 armatohaubic K9, 48 samolotów Fa-50 oraz 218 modułów wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych K239 Chunmoo. Wartość tych kontraktów to ponad 12 mld dol. netto. Sprzęt zostanie wyprodukowany w Korei i dostarczony w relatywnie krótkim czasie. Te transakcje są pewne i de facto niepowiązane ze współpracą zbrojeniową.

Zapowiedzi przekuć w konrekty

Ale z Koreą zawarliśmy także umowy ramowe, które przewidują daleko idącą kooperację przemysłową. Jaką? W Polsce mają być produkowane m.in. czołgi K2, armatohaubice K9 czy też pociski do artylerii dalekiego zasięgu. I tak w sumie Wojsko Polskie ma otrzymać tysiąc czołgów K2 (część już w wersji K2PL), z których ok. 500 ma powstać w Polsce. Ale to zapisane jest na razie w umowach ramowych, które trzeba „przełożyć” na umowy wykonawcze, czyli konkret. Teraz toczą się rozmowy pomiędzy przemysłem koreańskim (m.in. Hanwha Defense, Hyundai Rotem) i przedstawicielami Polskiej Grupy Zbrojeniowej. W uproszczeniu można powiedzieć, że po dogadaniu się partnerów przemysłowych konsorcja przystąpią do negocjacji z Agencją Uzbrojenia odpowiedzialną za zakupy ze strony Wojska Polskiego. PGZ zamierza do końca listopada zakończyć negocjacje umowy konsorcjalnej z koreańską firmą Huyndai Rotem, na mocy której możliwa będzie produkcja czołgów K2PL – zapowiadał w Polskim Radiu Sebastian Chwałek, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej.

Zabrakło kimchi

Choć jesteśmy już dwa miesiące po terminie, konsorcjum wciąż nie powstało. O sprawę spytaliśmy oficjalnie w PGZ. Skąd opóźnienie? Z uwagi na szeroki zakres tematów, które wymagają szczegółowego uzgodnienia i ujęcia tego w ramy możliwe do zaakceptowania przez wszystkie strony, jest to proces złożony i wymaga nie tylko odpowiedniej uwagi, lecz także czasu – wyjaśnia Beata Perkowska, kierownik działu komunikacji PGZ. W toku prowadzonych negocjacji omawiane są zagadnienia związane z transferem technologii i wiedzy, dlatego dokładamy należytej staranności, by wynegocjowane warunki i zawarte w ich wyniku porozumienia umożliwiały szybką realizację niezbędnych procesów pozwalających na rozpoczęcie produkcji. Celem nadrzędnym prowadzonych przez nas rozmów jest zapewnienie możliwości realizacji procesów produkcyjnych zgodnie z przyjętym harmonogramem i przewidzianym cyklem dostaw – dodaje.

W uproszczeniu można powiedzieć, że negocjacje są prowadzone w czterech głównych obszarach: czołgów, armatohaubic, produkcji amunicji i wyrzutni K239, a szczególnie produkcji odpowiednich pocisków. Ważnym zagadnieniem jest też szeroko pojęta elektronika. Rozmawialiśmy z przedstawicielami wszystkich trzech zainteresowanych stron – tj. przemysłu polskiego, koreańskiego i wojska – i wszyscy przyznają, że rozmowy są trudne. Nikt też nie podjął się oszacowania, kiedy mogą być dopięte. Trzeba mieć też z tyłu głowy, że one mogą się nie zakończyć sukcesem.

Na czym polegają trudności? Tutaj w grę wchodzą m.in. kwestie kulturowe. I tak np. przy trzecim spotkaniu Koreańczycy oczekiwali, że tym razem do posiłku będzie koreańska kuchnia, jej brak odebrali za pewien afront – mówi DGP przedstawiciel polskiej zbrojeniówki. Ale tego typu problemy po pierwszych trudnościach i zaangażowaniu znawców tematu udało się rozwiązać.

Inną kwestią jest to, że jesteśmy po serii wizyt Polaków w Korei i odwrotnie i dopiero teraz można uznać, że wiadomo, czym obie strony dysponują. To nie chodzi o zakup kawałka technologii, ale o wspólny biznes na 20 lat – mówi nasz rozmówca.

Wiadomo także, że tak jak różne interesy mają poszczególne przedsiębiorstwa z Korei, tak też między Polakami często dochodzi do rozbieżności. Na pewno kością niezgody jest to, dokąd ma co trafić. Na przykład czołgi mają być produkowane w Poznaniu. A to wcale nie jest oczywiste – ze względu na infrastrukturę znacznie bardziej nadaje się do tego gliwicki zakład Bumar-Łabędy, który z kolei ma wytwarzać armatohaubice. Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta decyzja została podjęta na podstawie polityki, a nie kwestii przemysłowych. Z kolei np. Huta Stalowa Wola, zakład, który jest obłożony produkcją m.in. armatohaubic Krab, wież zdalnie sterowanych do pojazdów czy wkrótce wozów bojowych Borsuk, udziałem przy produkcji armatohaubic wspólnie z Koreańczykami wcale nie musi być zainteresowany, ponieważ krab to produkt, na którym zarabia dużo. A najpewniej na produkcji innego rozwiązania zarabiałaby mniej.

Jesień to ostatni dzwonek

Żeby wyrobić się z harmonogramem z umów ramowych, umowy wykonawcze muszą być podpisane najpóźniej we wrześniu – mówi jeden z naszych rozmówców. To także spina się z kalendarzem wyborczym. Inny dodaje, że w lutym może dojść w rozmowach do dużego przyspieszenia. Ale trzeba pamiętać, że po powstaniu konsorcjów jeszcze będą musiały zostać przeprowadzone negocjacje z Agencją Uzbrojenia. I choć w ostatnim czasie wojsko pokazało, że potrafi kupować szybko, to są to tak złożone zagadnienia, że zajmie to co najmniej kilka tygodni, a raczej miesięcy.

Co, jeśli te umowy nie zostaną zawarte? Koreańczycy i tak zarobią na już podpisanych kontraktach. Oni w żaden sposób nie zgodzą się na dokładanie do współpracy przemysłowej z Polską, mimo że zależy im na wejściu do Europy. Oni na tym też muszą zarobić – mówi przedstawiciel ich przemysłu. W całej tej układance ważne są jeszcze co najmniej dwie kwestie – po pierwsze finansowanie. Obecnie nie jest zdefiniowane, kto wyłoży środki na inwestycje – czy będzie to Ministerstwo Aktywów Państwowych, czy np. któraś z państwowych spółek. Po drugie – jesienne wybory. Niezależnie od tego, kto po nich będzie ministrem obrony, zapał do tak dużych zakupów zbrojeniowych może osłabnąć. 

Żeby wyrobić się z harmonogra mem, umowy muszą być podpisane najpóźniej we wrześniu

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj