Dziennik Gazeta Prawana logo

W Afryce toczy się inna odsłona tej samej globalnej gry co w Ukrainie

20 stycznia 2023, 07:24
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydent USA Joe Biden i prezydent Senegala Macky Sall
<p>Prezydent USA Joe Biden i prezydent Senegala Macky Sall</p>/PAP Archiwalny
W Afryce toczy się inna odsłona tej samej globalnej gry, co tuż za naszą wschodnią granicą. I de facto z tymi samymi przeciwnikami, choć nie zawsze jest to widoczne na pierwszy rzut oka.

– powiedział Idris Elba podczas niedawnej ceremonii otwarcia Światowego Forum Ekonomicznego w Davos. Znany aktor i jego żona Sabrina Dhowre Elba zostali przy okazji uhonorowani za wieloletnią pracę na rzecz ochrony środowiska, bezpieczeństwa żywności i zwalczania skutków zmian klimatu, m.in. w roli „ambasadorów dobrej woli” ONZ. Tym razem jednak ich celebrycki występ i słowa o kryzysach żywnościowych w Somalii czy Sudanie miały szerszy kontekst, daleko wykraczający poza działalność informacyjną i charytatywną. Za jednym zamachem wpisały się w dwa ściśle ze sobą powiązane procesy: upodmiotowienia czarnoskórej populacji najwyżej rozwiniętych krajów świata oraz w wielką, globalną grę o Afrykę, która znów się toczy.

W XIX w. o wpływy i zyski na Czarnym Lądzie walczyły zaciekle europejskie potęgi kolonialne, głównie Wielka Brytania i Francja, choć Niemcy, Włosi i Belgowie starali się wyrwać dla siebie kawałki tego tortu. Druga połowa następnego stulecia to rywalizacja amerykańsko-radziecka, a dokładniej: starcie dwóch konkurencyjnych modeli państwa i gospodarek promowanych przez Waszyngton i Moskwę nałożone na postępujący proces dekolonizacji i emancypacji społeczeństw afrykańskich.

O ile jednak blok radziecki grał w tę grę w sposób spójny i twardą ręką koordynowany przez centralę na Kremlu, o tyle po stronie Zachodu zaznaczyły się odrębne interesy Paryża we francuskojęzycznych państwach kontynentu i – w mniejszym nieco stopniu – brytyjskie próby podtrzymania wpływów w dawnych koloniach Korony. Francuzi realizowali przy tym swoją politykę znacznie brutalniej, o czym zaświadcza dziś obfita literatura naukowa, a nawet akta procesowe. Notabene reporterski konterfekt małej cząstki tej aktywności – książka Vincenta Nouzille’a pod znaczącym tytułem „Les Tueurs de la Republique” („Zabójcy w imię Republiki”) – spowodował niegdyś spory wstrząs nad Sekwaną, ale bynajmniej nie skłonił elit tejże Republiki do zmiany podejścia i metod.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Autor jest wykładowcą Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, ekspertem fundacji Po.Int oraz Nowej Konfederacji
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj