Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządy uczą się... jak handlować węglem

Węgiel
<p>Węgiel</p>/ShutterStock
W gminach ruszyły procedury związane z preferencyjną sprzedażą węgla dla mieszkańców. Zdecydowana większość decyduje się na współpracę z wyspecjalizowanymi miejscowymi przedsiębiorcami.

Informację o tym, czy dana gmina przystąpiła do sprzedaży węgla, można znaleźć w Biuletynie Informacji Publicznej. Termin na ogłoszenie komunikatu w tej sprawie minął 8 listopada. Od tego dnia w samorządach ruszyły przygotowania do zakupu i odbioru węgla od wyznaczonych spółek Skarbu Państwa. Gminy płacą za niego po 1,5 tys. zł za tonę, a następnie mogą sprzedać go uprawnionym mieszkańcom (czyli tym, którzy mają prawo do uzyskania dodatku węglowego lub już go otrzymali) za maksymalnie 2 tys. zł za tonę.

Chociaż preferencyjna sprzedaż węgla nie jest obowiązkowa i budziła wiele wątpliwości organizacji samorządowych, to zdecydowana większość gmin zdecydowała się na ten krok.

Presja społeczna

- tłumaczy Leszek Kuliński, wójt gminy Kobylnica (województwo pomorskie).

Od początku lokalni włodarze podkreślali, że gminy nie mają narzędzi do przeprowadzenia tego rodzaju operacji i nie chcą stwarzać konkurencji dla przedsiębiorców działających na danym rynku. W efekcie większość samorządów zdecydowała się na współpracę z wyspecjalizowanymi podmiotami działającymi na ich terenie, co w niektórych przypadkach pozwala również na ograniczenie ostatecznej ceny.

- ocenia Anna Grygierek, burmistrz Strumienia (województwo śląskie).

Zainteresowanie preferencyjnym zakupem na razie nie jest duże, ale wójtowie przewidują, że może się zwiększyć po pierwszych dostawach, jeśli jakość węgla będzie na odpowiednim poziomie.

Gmina kupuje, firma obsługuje

Ustawa o zakupie preferencyjnym paliwa stałego dla gospodarstw domowych (t.j. Dz.U. z 2022 r. poz. 2236) daje gminom możliwość przeprowadzenia całego procesu, opierając się na własnych zasobach. Nie wszędzie jednak jest to możliwe.

- podkreśla Waldemar Nalazek, wójt gminy Osiecznica (województwo dolnośląskie).

We współpracy ze Związkiem Gmin Wiejskich RP udostępnił on samorządowcom wzór umowy na transport i dystrybucję węgla pomiędzy gminą a podmiotem zewnętrznym. Zawarcie takiej kompleksowej umowy nie oznacza jednak, że gmina wyzbywa się wszystkich obowiązków - musi przede wszystkim oszacować zapotrzebowanie na węgiel, a następnie koordynować cały proces.

- wskazuje Anna Grygierek.

W niektórych przypadkach, tak jak w Proszowicach (województwo małopolskie), współpraca z prywatnymi firmami ograniczy się do transportu węgla.

- mówi Grzegorz Cichy, burmistrz Proszowic i prezes Unii Miasteczek Polskich.

Podczas prac nad ustawą strona rządowa, wbrew apelom samorządów, nie zgodziła się na zagwarantowanie, że punkty odbioru węgla dla gmin będą usytuowane w odległości maksymalnie 100 km. Przedstawiciele Ministerstwa Aktywów Państwowych przekonywali jednak, że punktów będzie wystarczająco dużo i faktycznie na razie odległości nie są dużym problemem - wahają się od kilkudziesięciu do nieco ponad 100 km.

Jest również trzecia opcja. Jeśli jakaś gmina nie zgłosiła się do sprzedaży węgla, taką możliwość zyskała bezpośrednio nie tylko sąsiednia jednostka samorządu terytorialnego, lecz także lokalni przedsiębiorcy z branży. Samorządowcy przyznają, że część ich kolegów nie zgłosiła się do programu, wiedząc już o tym, że zainteresowana nim jest miejscowa firma i to ona przejmie to zdanie.

W takiej sytuacji cena dla mieszkańców może być nieco wyższa, ale nie może przekroczyć 2,2 tys. zł za tonę.

Mieszkańcy boją się o jakość opału

Wstępne szacunki gmin nie wskazują na ogromne zainteresowanie preferencyjną sprzedażą, ale wójtowie, z którymi rozmawialiśmy, podkreślają, że może się to zmienić, kiedy program ruszy na dobre i do mieszkańców zacznie docierać węgiel odpowiedniej jakości.

Na razie w urzędach pojawiają się pytania mieszkańców o to, czy można na próbę kupić np. tylko 50 kg węgla. Gminy odrzucają taką możliwość.

- wskazuje Anna Grygierek.

Burmistrz Strumienia podkreśla, że mieszkańcom Śląska zależy na tym, żeby węgiel pochodził z lokalnych kopalni, a nie z importu.

- dodaje.

Nie zawsze uda się zejść z ceny

Lokalni włodarze chcieliby maksymalnie ograniczyć koszty, aby mieszkańcy finalnie kupowali węgiel poniżej 2 tys. zł za tonę. Dużych różnic w skali kraju jednak nie będzie. na przykład w Osiecznicy cena może się wahać w okolicy 1920-1950 zł za tonę.

Wiele zależy jednak od tego, ile firm z branży działa w danym regionie. Do gminy Strumień zgłosiły się cztery składy, co pozwala na negocjację ceny. Są jednak miejsca w kraju, gdzie nie ma takiej konkurencji. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Krzysztof Bałękowski
Krzysztof Bałękowski
Dziennikarz działu Samorząd i Administracja „Dziennika Gazety Prawnej”
Zobacz wszystkie artykuły tego autoraSamorządy uczą się... jak handlować węglem »
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj