Reklama

"Rosja już tu jest" – zauważył z troską gen. Piotr Pytel w wywiadzie opublikowanym tydzień temu przez „Gazetę Wyborczą”.

"O tym agenturalno-rosyjskim uzależnieniu polityki Donalda Tuska musimy dziś jasno mówić" (cytat z wywiadu udzielonemu miesięcznikowi "Wpis" z 17 grudnia 2018 r.) – wszedł mu w słowo równie zatroskany Antonii Macierewicz.

Pytel kontra Macierewicz

"Moim zdaniem Kaczyński wie, że w PiS czy SP są osoby, które reprezentują interesy rosyjskie i mają wpływ na politykę polską. Jemu nie przeszkadza, że Rosja tu operuje" (cytat. za GW) - uprzejmie oponował gen Pytel w kwestii tego, kto jest najważniejszym z rosyjskich agentów w Polsce. "Tak, to jest operacja rosyjska, ale w normalnym kraju doprowadziłaby do wymiany rządu ze względów bezpieczeństwa"- dodał.

Reklama

"Ten aparat sprzyjał rosyjskiej penetracji. I taka jest teza, którą stawiam w oparciu o wiedzę na temat funkcjonowania tego całego mechanizmu." (cytat z rozmowy w Salonie Politycznym "Trójki" z 12 kwietnia 2007) – z lekką niechęcią zgodził się z nim Antoni Macierewicz.

"Oprócz maskowania się, że są niby antyrosyjscy, przez siedem lat nie byli w stanie wziąć za pysk żadnych ważnych rosyjskich agentów, nie ma żadnych zarzutów karnych. SKW została właściwie rozmontowana" (cytat. za GW) – perorował coraz bardziej zirytowany bezkarnością agentury w III RP gen. Pytel.

"Bo potem jest to, że nigdy nie złapano ani jednego szpiega. Czy Pan sobie wyobraża, że przy takim stopniu nasilenia rosyjskiej penetracji, przez 16 lat nie złapano ani jednego szpiega!?" (cytat z rozmowy w Salonie Politycznym "Trójki" z 12 kwietnia 2007) – zawtórował mu Pan Antoni czując, że chyba wreszcie spotkał bratnią duszę.

Reklama

I tak Drogi Czytelniku uważnie studiując wywiad udzielony przez gen Piotra Pytla oraz przypominając sobie co lepsze kawałki z rozmów z Antonim Macierewiczem, da się bawić w zestawianie ich ze sobą całymi godzinami.

Perypetie legendy CIA

Będąc bardziej złośliwym można sobie przypomnieć o życiowych perypetiach legendy CIA Franka Wisnera. Ów współtwórca Centralnej Agencji Wywiadowczej, jej wicedyrektor do spraw operacji specjalnych oraz szef wydzielonego Biura Koordynacji Polityki (OPC), od końca lat 40 uchodził za największą gwiazdę amerykańskich tajnych służb. Nigdy wcześniej ani później wywiad USA nie zaplanował i nie przeprowadził równocześnie tylu operacji. Uderzając we wrogów Ameryki na terenie Europy Środkowej, ZSRR, Dalekiego Wschodu oraz Ameryki Południowej. Wisner walcząc z komunistami w kilkunastu krajach jednocześnie organizował przerzuty broni, spiski, opozycyjne, organizacje, wojskowe pucze i przewroty.

Było to tak misterne i efektowne, iż mały drobiazg - mianowicie zwykle kończyło się to jakąś katastrofą - wybaczali mu kolejni szefowie CIA oraz prezydenci USA. Chorobę psychiczną zaczęto podejrzewać u niego dopiero po 10 lat pracy na kierowniczym stanowisku. Stało się to latem 1958 r., gdy doznał załamania nerwowego, bo nie udało mu się obalić prezydenta Indonezji. W głębokiej tajemnicy umieszczono wicedyrektora CIA w szpitalu psychiatrycznym Sheppard-Pratt Institute koło Baltimore. Tam psychiatrzy zdiagnozowali, że człowiek zawiadujący tajnymi służbami USA od młodości cierpi na psychozę maniakalno-depresyjną. Biedaka przez pół roku leczono przy pomocy elektrowstrząsów. Po czym wypisano i odesłano na placówkę CIA w Londynie. Uznając, iż na zesłaniu w Wielkiej Brytanii Frank Wisner nie będzie wstanie zrobić krzywdy ani sobie, ani nawet Stanom Zjednoczonym.

Styl dedukcji

Tyle powyższa degresja napisana w stylu dedukcji, jaką w swych wywiadach posługują się generał Pytel oraz Pan Antoni, wiążąc ze sobą w jedną misterną całość fakty, czasami bardzo odległe od siebie. Unikając przy tym dodania choćby jednego dowodu na potwierdzenie wysnutych na koniec tez. „Często najprostsze rozwiązania tłumaczą zjawiska od siebie odległe” – twierdzi gen Piotr Pytel w wywiadzie i tu akurat trudno się z nim nie zgodzić.

Ale skoro już wiemy, że od dwudziestu lat Polską zarządza obca agentura (co FSB i GRU wyszło zdecydowanie lepiej niż np. zdobycie wiedzy o planach obronnych Ukrainy i jej militarnym potencjale), to może przejdźmy do nowości. Otóż wygląda na to, że za sprawą wywiadu opublikowanego przez „Gazetę Wyborczą” i rozpętanej wokół niego histerii, opozycja zyskała szansę dorobienia się swojego Macierewicza. To spostrzeżenie w intrygujący sposób daje się powiązać z innymi zmianami, jakie zachodzą w PO.

PO i PiS

Oto im bliżej wyborów, tym Platforma wraz ze swoim liderem stara się bardziej upodobnić do Prawa i Sprawiedliwości. Niegdyś politycy PiS wymiatali na niwie tropienia agentury i kreowania teorii spiskowych, wytyczając w kraju nowe trendy. A tu proszę, jaka miła niespodzianka. Platforma i wspierające ją środowiska już nie oddają pola, i nie tylko dają radę nadążyć, lecz też dodają coś od siebie.

Kolejna ciekawa sprawa. W kwestii budowania systemu dystrybuowania pieniędzy z budżetu państwa do kieszeni wybranych grup społecznych, obecny obóz władzy był w III RP prekursorem. Dzięki temu na dopływ dodatkowej gotówki mogą liczyć posiadacze: dzieci, emerytury oraz pieca węglowego (najlepiej postarać się o całościowy pakiet). Przez lata platformersi sarkali i krytykowali rozdawnictwo. Dziś Donald Tusk swym słowem gwarantuje utrzymanie systemu, a jego partia zmierza ku rzuceniu hasła: "damy więcej". Kto przeciw, może się żegnać z miejscem na liście wyborczej. Czyż nie jest to podejrzane?

Na rocznicę najazdu III Rzeszy na Polskę PiS z pompą ogłosił początek starań o wypłacenie przez Niemcy należnych Polakom reparacji wojennych. Przed rocznicą wbicia II Rzeczpospolitej noża w plecy przez Armię Czerwoną Platforma składa własny projekt sejmowej uchwały. Oprócz zadośćuczynienia od Niemiec domaga się tego samego od Rosji.

"Jestem bardzo niezadowolony z postawy niemieckiego rządu. Niemcy mogłyby dostarczyć więcej broni, a także opowiedzieć się w UE za embargiem na ropę" – oznajmił na początku kwietnia w wywiadzie udzielonym "Welt am Sonntag" Jarosław Kaczyński.

"Jeśli poczucie winy i odpowiedzialności za II wojnę ma dziś Niemców do czegoś zobowiązywać, to przede wszystkim do jednoznacznego i pełnego zaangażowania się po stronie Ukrainy w walce z agresorem" – ogłosił w tym tygodniu Donald Tusk podczas gali nagrody M100 Media Awards w Poczdamie. "Nie chodzi tu o wsparcie symboliczne, gorące słowa, nagrody i wyróżnienia, ale broń, amunicję samoloty i czołgi" – podkreślił.

Wszystkie elementy układanki

I tak Drogi Czytelniku zabawę w zgrywaniu ze sobą wypowiedzi gen. Pytla z wypowiedziami Antoniego Macierewiczem można poszerzyć o dopasowywanie ze sobą czynów oraz wypowiedzi liderów dwóch największych partii w Polsce. Po czym z przerażeniem dojrzeć goły okiem, jak wszystkie elementy układanki do siebie pasują.

Z tego zaś można wydedukować, że ostentacyjnie wrodzy Tusk i Kaczyński tak naprawdę uczestniczą w realizacji jednego, wspólnego planu. Kto go dla III RP nakreślił, już dawno temu uwodnili generał Pytel i Antoni Macierewicz. Kolejne fakty pokazują, czemu on służy.

Polska jest czołowym dostawcą broni dla walczącej Ukrainy oraz jej zapleczem logistycznym. Jednocześnie przywódcy III RP, posługując się szantażem moralnym, starają się wymusić na krajach Europy zachodniej zwiększanie pomocy dla Kijowa. Czym przyczyniają się do większych strat wśród najeźdźców, a także tego, że państwo Putina zaczyna przegrywać całą wojnę. I pomyśleć, iż wszystko z polecenia rosyjskich tajnych służb!

Komu to do diaska służy?

Na pytanie - czemu to do diaska służy? Sherlock Holmes odparłby: „Ależ to elementarne drogi Watsonie”. Wprawdzie ów genialny detektyw był tworem wyobraźni Arthura Conan Doyle’a, lecz cóż to ma za znaczenie, skoro potrafił przeprowadzać niepodważalne dedukcje. Tu zaś dedukcja jest prosta. Rosyjskie tajne służby, sterując polskimi politykami, chcą doprowadzić do klęski inwazji na Ukrainę. To zaś pozwoli im obalić prezydenta Putina. Prawda, że logiczne.

Tak nasza opowieść o diabolicznym spisku się domyka. No i jest jeszcze na koniec mały bonus. Za czasów Franka Wisnera tym, którzy zdarli ze wszechobecnej zmowy zasłonę tajemnicy, a następnie pechowo wpadli w łapy psychiatrów, groziła seria bolesnych elektrowstrząsów. Dziś dostaje się receptę na szczytowe osiągnięcia nowoczesnej chemii. Po ich zażyciu można poczuć się naprawdę bardzo fajnie i polubić wszystkie spiski.