Tylko w tym roku na przedsięwzięcia zaplanowane w ramach KPO może pójść nawet 6 mld zł. Wszystko w ramach systemu prefinansowania projektów, gdzie płatnikiem jest Polski Fundusz Rozwoju. Ruszają już projekty dotyczące np. wymiany taboru kolejowego, budowy terminala instalacyjnego pod offshore w Gdańsku czy utworzenia 120 branżowych centrów umiejętności.
Reklama
– Nie można dłużej zwlekać. Gdyby Komisja Europejska chciała wypłacić środki z KPO dopiero za trzy–cztery kwartały, to wiele projektów nie udałoby się już zrealizować, bo zabraknie czasu. Bardzo dużo projektów z KPO wymaga bowiem około czterech lat na realizację – mówi prezes PFR Paweł Borys.
PFR podpisał już umowę ogólną z rządem reprezentowanym przez resort finansów oraz Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej. W ślad za nią poszły umowy z kolejnymi instytucjami, jak dotąd z resortami: rolnictwa, klimatu i środowiska, edukacji i nauki oraz z kancelarią premiera. Trwają zaawansowane rozmowy z Ministerstwem Infrastruktury. – Zakładam, że do września będziemy mieć podpisane wszystkie umowy – zapowiada Paweł Borys.
W tym roku uruchomiona będzie kwota od 4 mld do 6 mld zł, a w przyszłym – ok. 15 mld zł. Skąd te pieniądze? Na razie będą pochodzić ze zwrotów wsparcia otrzymanego podczas pandemii w ramach tarcz PFR. Jeśli dojdzie wreszcie do porozumienia z Brukselą, wydatki zostaną pokryte z pieniędzy unijnych. Jeśli nie, PFR zamierza wyemitować kolejne obligacje.
Reklama