Dziennik Gazeta Prawana logo

Gazprom ogłasza działanie "siły wyższej" i „nie gwarantuje” dalszych dostaw gazu

18 lipca 2022, 21:31
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gazprom „nie może zagwarantować” dalszych dostaw gazu rurociągiem Nord Stream 1 klientom w Europie z powodu „nadzwyczajnych” okoliczności – pisze rosyjska spółka w piśmie, do którego dotarła w poniedziałek agencja Reutera. Może to oznaczać kolejny stopień eskalacji między Rosją a Europą i Niemcami - zauważają eksperci.

Gazprom powołuje się w swoim piśmie na tzw. klauzulę siły wyższej, która w umowach biznesowych pozwala na zwolnienie strony ze zobowiązań kontraktu z uwagi na nadzwyczajne zdarzenia. Jak ustaliła agencja Reutera, pismo dotyczy dostaw gazu przez rurociąg Nord Stream 1, który jest głównym źródłem dostaw z Rosji do Niemiec.

Firmą, która otrzymała pismo od Gazpromu, jest Uniper - największy niemiecki importer rosyjskiego gazu. Uniper twierdzi, że pismo formalnie zostało odrzucone jako „nieuzasadnione”. Szczegółów otrzymanego pisma nie chce skomentować RWE - największy niemiecki producent energii i także importer gazu z Rosji.

Gazprom zakręcił kurek

Od poniedziałku 11 lipca, ze względu na coroczne prace konserwacyjne, przesyłanie gazu przez NS1 zostało całkowicie wstrzymane. Planowe zakończenie prac ma nastąpić w czwartek, jednak Niemcy i inni odbiorcy w Europie obawiają się, że Moskwa może nie powrócić do przesyłania gazu w odwecie za nałożone sankcje.

Od połowy czerwca Gazprom obniżył ilość przesyłanego gazu do poziomu 40 proc., powołując się na brak turbiny, serwisowanej w Kanadzie. Władze Kanady pod naciskiem niemieckiego rządu zdecydowały wysłać turbinę samolotem do Niemiec w niedzielę 17 lipca. „Jeśli nie będzie problemów z logistyką i odprawą celną, turbina dotrze do Rosji po upływie 5-7 dni” – dowiaduje się agencja Reutera.

Niemieckie ministerstwo gospodarki nie chciało podać w poniedziałek szczegółów, dotyczących transportu i obecnej lokalizacji turbiny. Podkreśliło jednak, że „jest to część zamienna, która miała być używana dopiero od września, co oznacza, że jej brak nie mógł być prawdziwą przyczyną spadku przepływów gazu przed konserwacją” NS1.

– komentuje Hans van Cleef, specjalista ds. energii w ABN Amro.  – podkreśla van Cleef. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj