Dziennik Gazeta Prawana logo

Wolontariusze alarmują: Każda rakieta Putina oznacza kolejnych uchodźców... a pomoc słabnie

11 lipca 2022, 08:36
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
punkt pomocy
<p>Punkt pomocy dla uchodźców</p>/PAP Archiwalny
"Media powinny wciąż informować o wojnie i nie przestawać relacjonować tego, co dzieje się na Ukrainie. Bo magazyny z darami pustoszeją, a każda rakieta Putina oznacza kolejnych uchodźców, którzy tracą dach nad głową" - powiedział w rozmowie z PAP Kevin Roddam, wolontariusz z Wielkiej Brytanii.

Kevin już na początku rozmowy podkreśla, że przez to co robi, nie jest nikim wyjątkowym. Ma 65 lat, z wykształcenia jest inżynierem mechanikiem, obecnie na emeryturze. Kiedy jakiś czas temu zachorował na koronawirusa, przez długi czas był w śpiączce. Nie było wiadomo, czy z tego wyjdzie. Pokonał chorobę. Wierzy, że jego ocalenie było po coś. Bo gdy tylko dowiedział się o wojnie na Ukrainie, zaczął organizować pomoc. Poruszył całą lokalną społeczność u siebie w miasteczku na północy Anglii. I teraz znów jest na granicy życia i śmierci. Od miesiąca przebywa na Podkarpaciu i stamtąd busem regularnie wozi dary na Ukrainę. Dociera głęboko na zachód, do najbardziej zrujnowanych wiosek i miast.

- wyjaśnia. Do tej pory Kevin dostarczył pomoc humanitarną do rodzin w Dnipro, Kijowie, Buczy czy Charkowie. Zapewnił, że wszystkie zbiórki są kontrolowane, a dary dostarczane tam, gdzie są najbardziej potrzebne. - podkreślił. Dodał, że bywało tak, iż pomoc nie docierała do ludzi, którzy naprawdę jej potrzebowali, więc sam zaczął tego pilnować.

Pomoc humanitarna dla uchodźców

Do Polski po raz pierwszy Kevin przyjechał z synem pod koniec marca. Dostarczyli wtedy pomoc humanitarną dla uchodźców w Słupsku, Krakowie i Warszawie.  - wspomina. Potem jeszcze raz przyjechała z Kevinem na Ukrainę, wtedy jako kierowca terenówki, którą kupili ze składki i przekazali terytorialsom z Ukrainy. Ich działalność wspiera cała lokalna angielska społeczność. Prom, który w sezonie letnim jest bardzo drogi, opłacił jeden ze znajomych Kevina.

Ale Kevin podziwia przede wszystkim Ukraińców.  - powiedział.

Trzy tygodnie temu, kiedy pracował z lwowskimi wolontariuszami, w Dnipro spotkali kobietę, która w swojej niewielkiej kuchni przygotowuje jedzenie dla żołnierzy na froncie i dla uchodźców.  - podkreślił.

W ocenie Kevina potrzeby na Ukrainie są ogromne.  - wyliczał.

Druga grupa potrzeb to żywność.  - zauważył. Jego zdaniem, jeżeli wojna w Ukrainie nie jest już tematem numer jeden, to ludzie myślą, że sytuacja się poprawia. - podkreślił.

Zapytany o to, co myśli o obecnej sytuacji na Ukrainie odpowiedział, że "to polityczne pytanie, a on nie jestem politykiem".  - wyjaśnił.  - podsumował.

Autorka: Agnieszka Gorczyca

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj