Polityk mówił o umowach dotyczących współpracy obronnej. Nieoficjalnie słychać, że ma powstać polsko-ukraińskie przedsiębiorstwo zbrojeniowe. Być może to właśnie ten podmiot miałby odpowiadać za produkcję nowego rodzaju uzbrojenia.
Reklama
Warto przypomnieć, że w ubiegłym tygodniu Polska podpisała umowę na sprzedaż trzech dywizjonów armatohaubic Krab do Ukrainy, o czym jako pierwsi poinformowaliśmy na Dziennik.pl. Produkuje je wchodząca w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej Huta Stalowa Wola. Te potwory na gąsienicach mogą razić cele odległe nawet o 40 km. Wartość umowy to ok. 3 mld zł i jest to największy kontrakt eksportowy polskiej zbrojeniówki od dziesięcioleci.
Obserwując polski przemysł obronny, na kraby można spojrzeć jak na pierwszy krok, rodzaj przystawki przed daniem głównym. Z jednej strony może to zapowiadać ożywioną współpracę polsko-ukraińską w przemyśle zbrojeniowym, który przed wojną u naszego wschodniego sąsiada był de facto znacznie bardziej rozwinięty niż w Polsce. Ukraińcy słyną nie tylko ze swoich zakładów lotniczych. Na przykład w Charkowie przed wojną działał zakład produkujący czołgi, a ich technologie rakietowe są znacznie bardziej zaawansowane niż nasze. Zakres samodzielności tej produkcji był taki, o jakim w Polsce możemy tylko pomarzyć.