"W administracji prezydenta Joe Bidena toczy się wewnętrzna debata, czy przyłączyć się do starań o przejęcie rosyjskich aktywów, wśród których znajdują się dolary i euro zdeponowane przez Moskwę przed jej inwazją na Ukrainę (czyli przed 24 lutego). Tylko część tych środków znajduje się w Stanach Zjednoczonych. Większość została ulokowana w Europie, m.in. w Szwajcarii" - podkreślił amerykański dziennik.
Jak zaznaczono w analizie "New York Timesa", minister skarbu USA Janet Yellen jest sceptycznie nastawiona wobec ewentualnego zajęcia i późniejszej redystrybucji rosyjskich aktywów zgromadzonych w USA. - - oświadczyła Yellen.
Obawy o rezerwy innych państw
Pojawiają się też wątpliwości natury politycznej. Jak zaznaczono na łamach "New York Timesa", zamrożenie finansów Kremla może sprawić, iż państwa trzecie będą wzbraniały się przed lokowaniem swoich rezerw w dolarach, obawiając się, że USA i ich sojusznicy mogą te środki skonfiskować. Część urzędników w administracji Bidena przestrzega również, że w przypadku zajęcia rosyjskich aktywów, a następnie rozpoczęcia negocjacji pokojowych między Ukrainą a Rosją nie będzie możliwości zaoferowania Moskwie złagodzenia sankcji finansowych.
- oceniono na łamach "New York Timesa".
Wcześniej, 9 maja, szef dyplomacji UE Josep Borrell zaproponował przejęcie przez państwa członkowskie zamrożonych rosyjskich rezerw walutowych, aby pokryć koszty odbudowy Ukrainy po wojnie z Rosją. - - powiedział Borrell.
Polityk nawiązał w ten sposób do decyzji władz USA z lutego, przewidującej przejęcie 3,5 mld dolarów należących do banku centralnego Afganistanu. Skonfiskowane środki finansowe będą mogły zostać przekazane m.in. ofiarom terroryzmu talibów (w tym rodzinom osób, które zginęły 11 września 2001 r. w wyniku ataków na nowojorskie World Trade Center).