W czwartek premier Mateusz Morawiecki i minister rolnictwa Henryk Kowalczyk odwiedzili gospodarstwo rolne w Michalinie (Mazowieckie). Szef rządu mówił wówczas, że polska wieś w ostatnich latach doświadczała m.in. suszy, pandemii, a teraz wojny na Ukrainie, co powoduje wyższe ceny surowców, np. nawozów. Zapewnił, że na każde z tych zjawisk była reakcja państwa. Minister rolnictwa poinformował, że jesienią ruszy program wsparcia dla energii na wsi. Chodzi o pomoc w instalowaniu fotowoltaiki i magazynów energii, po to by rolnicy mieli dodatkowe źródło dochodu, ale także by produkcja energii była bezemisyjna.
Poseł Stefan Krajewski (PSL) odnosząc się do tej wizyty premiera i ministra rolnictwa podkreślił na konferencji prasowej w Sejmie, że politycy PiS zwłaszcza, jak liczą na głosy przed wyborami, wtedy jadą na wieś i opowiadają kolejne bajki.
- wyliczał Krajewski.
Poseł zwracał też uwagę na likwidację połączeń PKS. - wskazał.
Polskie rolnictwo w zapaści
Zdaniem rzecznika PSL Miłosza Motyki "od konferencji słów i kłamstw wypowiadanych przez premiera Morawieckiego i ministra Kowalczyka dobrobyt na polskiej wsi nie stanie się czymś, czym będą żyli rolnicy". - ocenił Motyka.
- podkreślił rzecznik PSL. - dodał Motyka.
- powiedział rzecznik ludowców.
Według niego, "brak inwestycji na polskiej wsi, to błąd kardynalny, do którego doprowadził premier Mateusz Morawiecki i jego rząd".
autor: Edyta Roś