Władze rosyjskie przestały ujawniać niektóre dane statystyczne pozwalające na ocenę realnego stanu gospodarki – zauważył „The Wall Street Journal”. Chodzi o informacje dotyczące wysokości długu publicznego, wymiany handlowej czy poziomu wydobycia ropy naftowej. Dodatkowo Bank Rosji ograniczył zakres danych, które muszą publikować instytucje finansowe. Kreml nie ukrywa, że chodzi o ograniczenie , jak napisała państwowa agencja TASS.
Oficjalny kurs rubla ma niewiele wspólnego z realnym
W praktyce ma to też wzmocnić oficjalne argumenty lekceważące wpływ zachodnich sankcji gospodarczych. W charakterze naczelnego dowodu podaje się zwykle kursy walut. Wczoraj za dolara płaciło się 73,46 rubla, o 7 rubli mniej niż 23 lutego, czyli w przeddzień inwazji, choć w pierwszej reakcji waluta osłabła nawet do 111,76 rubla (4 marca). W praktyce oficjalny kurs ma niewiele wspólnego z realnym. W dodatku waluta została sztucznie wzmocniona poprzez wprowadzenie drastycznych ograniczeń na zakup walut obcych i ich wywóz za granicę, a także poprawę bilansu handlowego, co jest przy okazji jednym ze skutków sankcji, przynajmniej dopóki nie zostanie wprowadzone unijne embargo energetyczne, które wciąż stoi pod znakiem zapytania.
Dziennikarz „Dziennika Gazety Prawnej” od powstania tytułu w 2009 r. Wcześniej pracował w „Dzienniku”.
Absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim. Zawodowo zajmuje się tematyką światową, zwłaszcza państwami Europy Wschodniej. Współautor książek: „Wilki żyją poza prawem. Jak Janukowycz przegrał Ukrainę” (2015), „Kryształowy fortepian. Zdrady i zwycięstwa Petra Poroszenki” (2016), „Czarne złoto. Wojny o węgiel z Donbasu” (2020), „Partyzanci. Dziennikarze na celowniku Łukaszenki” (2021).
Laureat nagród dziennikarskich: Belarus in Focus 2012, Grand Press 2018 w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne, Nagrody im. Dariusza Fikusa 2019.
Mówi po angielsku, rosyjsku, ukraińsku i białorusku, uczył się również chorwackiego, esperanto, greckiego, japońskiego, niemieckiego i rumuńskiego.