Marszałek Grodzki zamieścił w piątek na Twitterze nagranie skierowane do Rady Najwyższej Ukrainy, w którym przepraszał, że "niektóre firmy w haniebny sposób kontynuują działalność w Rosji, że nadal przez Polskę jadą tysiące tirów na Białoruś i dalej, że nadal rząd importuje rosyjski węgiel i nie potrafi zamrozić aktywów rosyjskich oligarchów". W ten sposób z niedającą się zaakceptować hipokryzją nadal – nawet wbrew intencjom - finansujemy zbrodniczy reżim, który zdobyte pieniądze zużywa na mordowanie niewinnych ludzi - powiedział senator PO.

Reklama

Słowa te oburzyły część mediów i polityków, m.in. Prawa i Sprawiedliwości. Wicemarszałek Senatu Marek Pęk (PiS) zapowiedział złożenie wniosku o odwołanie Grodzkiego z funkcji marszałek Senatu.

Trzaskowski się dystansuje, ale... wiele tez prawdziwych

Od wypowiedzi swego partyjnego kolegi zdystansował się w sobotę prezydent Warszawy i wiceszef PO Rafał Trzaskowski. Pytany w TVN24 o słowa Grodzkiego, Trzaskowski stwierdził: "ta retoryka poszła za daleko". I ja w ogóle jak widzę złośliwości niektórych swoich koleżanek i kolegów na Twitterze, to uważam, że to nie jest na to moment. Rządzących oczywiście trzeba punktować, trzeba jasno mówić, co robią dobrze i czego dobrze nie robią, ale w momencie, kiedy mamy prezydenta Stanów Zjednoczonych w Polsce, to jest moment, w którym my musimy pokazać, że ciężko pracujemy, że w tej chwili głównym naszym celem jest pomoc Ukrainie i że potrzebujemy wsparcia społeczności międzynarodowej - dodał polityk.

Reklama

Zaznaczył, iż wiele tez, które wygłosił w swym przesłaniu marszałek Grodzki jest prawdziwa. Natomiast moim zdaniem dzisiaj powinniśmy się skupić na ciężkiej pracy i na pokazaniu światu, ale też wszystkim Polkom i Polakom, że naszą racją stanu jest prowadzenie racjonalnej polityki zagranicznej, jest silna obecność w Unii Europejskiej, a nie ciągłe podważanie UE - podkreślił Trzaskowski. "A poprzez podważanie praworządności, rząd PiS sprawia, że jesteśmy po prostu słabszym członkiem Unii Europejskiej" - dodał.

Trzaskowski: Polska z rządem, który te demokrację osłabia, silna nie jest

Podkreślił, że na temat praworządności miał okazję rozmawiać w sobotę z sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem, ale też z samym prezydentem USA Joe Bidenem. Oni wszyscy mówią dokładnie: "tak, Rafał, masz rację". W momencie, kiedy mówię: jest wojna, Polska musi być silna, a Polska z osłabioną demokracją, Polska z rządem, który te demokrację osłabia, silna nie jest. Rząd musi zrozumieć - i myślę, że pan prezydent dzisiaj, jak go słucham, zaczyna rozumieć, że to jest racja stanu. Każdy, kto tę flagę europejską wyprowadza - w sensie prawdziwym, ale również figuratywnie z tego pokoju, w którym się rządzi - po prostu szkodzi Polsce - przekonywał prezydent Warszawy.