Dziennik Gazeta Prawana logo

Posłowie PiS apelują do Tuska. W tle reforma systemu ETS

10 lutego 2022, 11:49
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Donald Tusk
<p>Donald Tusk</p>/Shutterstock
Posłowie klubu PiS zaapelowali do lidera PO i szefa EPL Donalda Tuska, aby skorzystał ze swojej europejskiej pozycji, by zawiesić funkcjonowanie systemu ETS, do czasu aż system ten zostanie zreformowany. Powtórzyli, że UE odpowiada za 60 proc. kosztów wytworzenia energii elektrycznej w Polsce. Temu ostatniemu twierdzeniu zaprzecza Komisja Europejska .

Poseł PiS Rafał Bochenek podczas konferencji prasowej w Sejmie powiedział, że przedstawiciele rządu oraz Zjednoczonej Prawicy od dłuższego czasu twierdzą, że ceny wysokich rachunków za energię w dużej mierze wynikają z polityki klimatycznej UE i cen za certyfikaty emisyjne.

Tarcze antyinflacyjne nie załatwią problemu?

- - powiedział w czwartek Bochenek. Dodał, że przekłada się to bezpośrednio na koszty produkcji energii elektrycznej i w konsekwencji na rachunki odbiorców prądu.

Bochenek mówił, że rząd podejmuje szereg działań, które mają minimalizować negatywne skutki wysokich cen energii. W tym kontekście wskazał na wprowadzone tarcze antyinflacyjne zmniejszające podatki na energie.

Zaznaczył jednocześnie, że "drugim koniecznym krokiem i płaszczyzną działania w celu obniżenia kosztów cen energii jest z pewnością działanie na forum UE".

Apele do Tuska

Jednocześnie zaapelował do polityków PO, w tym lidera ugrupowania Donalda Tuska, który jest jednocześnie szefem Europejskiej Partii Ludowej, aby "próbować zreformować, albo przynajmniej zawiesić system handlu emisjami, który - zdaniem Bochenka - w dużej mierze przyczynia się do wzrostu cen na rachunkach nie tylko Europejczyków, ale również wszystkich Polaków".

Wtórował mu inny poseł PiS Daniel Milewski, który powiedział, że opozycja po raz kolejny próbuje "oszukać" Polaków, sugerując, że podwyżki cen energii są zależne od rządu. - - podkreślił Milewski.

Wiceminister aktywów państwowych Jan Kanthak (Solidarna Polska) mówił, że w związku z niezwykle drogą polityką UE, polskie elektrownie rozpoczęły kampanię medialną, by poinformować Polaków, że 60 proc. wytworzenia energii elektrycznej to koszty certyfikatów CO2. - - oświadczył wiceszef MAP.

Timmermans zaprzecza odpowiedzialności UE

W swoim niedawnym artykule dla Onetu wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans zwrócił się do Polaków: .

- - dodał Timmermans.

Podkreślił ponadto, że opłata, jaką przemysł ciężki i przedsiębiorstwa energetyczne płacą za uprawnienia do emisji gazów cieplarnianych w ramach europejskiego systemu ETS "nie trafia do Brukseli, tylko bezpośrednio do polskiego budżetu".

- - podkreślił.

Wykorzystując jedynie połowę tej kwoty, Polski rząd mógłby przyznać w zeszłym roku, każdej polskiej rodzinie, która nie może związać końca z końcem, prawie 8 tysięcy złotych" - czytamy w artykule. - - dodał Timmermans.

Wiceszef KE przyznał, że "w większości krajów Europy to sytuacja na światowym rynku gazu stoi za aktualnym wzrostem cen energii, a ceny emisji dwutlenku węgla mają na to bardzo ograniczony wpływ". - - podkreślił. -- dodał.

- - dodał wiceszef KE.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj