Porozumienie z Czechami w sprawie kopalni w Turowie nasz rząd określił mianem sukcesu. Nazwać by to raczej można serialem paradoksów, by nie powiedzieć absurdów.
Przypomina się anegdota z kozą. Rabin polecił rodzinie, która miała zbyt ciasne lokum, żeby wzięli kozę. Potem kazał im ją wyprowadzić i rodzina od razu poczuła ulgę. Podobnie z Turowem: sami sprowadziliśmy na siebie kłopot, żeby teraz ogłosić triumf. Łatwo policzyć, że „sukces” kosztować nas najpewniej będzie ok. pół miliarda złotych.
I tu pierwszy paradoks: brzmienie umowy z końca września było niemal identyczne z tym, które podpisano kilka dni temu. Różnica: czas obowiązywania umowy – ostatecznie Polsce udało się wynegocjować pięć lat zamiast siedmiu.
CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Klara Klinger
Dziennikarka w dziale Kraj/Gospodarka Dziennika Gazety Prawnej. Zajmuje się przede wszystkim tematyką społeczną, zdrowotną, edukacyjną. W kręgu jej zainteresowań pozostaje także tematyka czeska. Wcześniej pracowała w „Dzienniku”, gdzie współtworzyła dział „Społeczeństwo”.
Zobacz
|
