Tusk był pytany o swoją wtorkową wypowiedź, że jest 90 procent szans na powołanie w Sejmie komisji śledczej ws. Pegasusa. - Tak naprawdę nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek w polskim Sejmie nie chciał ujawnienia prawdy - powiedział szef PO.

Reklama

Przypomniał, że pojawił pomysł badania podsłuchów nie tylko ostatnio, ale w dłuższym okresie, także obejmującym rządy PO-PSL, za czym optował Paweł Kukiz. - O ile wiem PSL uznało, że w ogóle lepiej od 2005 r., żeby objąć całość rządów PiS, a także PO i PSL - zaznaczył Tusk.

Trwa ładowanie wpisu

"Pomyślałem sobie, a czemu nie?"

- Pomyślałem sobie, a czemu nie? Nie mam absolutnie żadnych powodów, żeby cokolwiek ukrywać. Chcą zbadać 8 lat naszych rządów, jeśli chodzi o podsłuchiwanie i używanie służb specjalnych, nie mam z tym żadnego problemu - zapewnił. - Nikt nie ma powodu, mówię o tych którzy mają czyste sumienie, żeby zablokować powołanie takiej komisji śledczej - mówił Tusk.

Dodał, że dotarły do niego oferty współpracy "ze strony posłanek i posłów, którzy wspierają na co dzień PiS". Nie chciał jednak mówić o nazwiskach.

- Z satysfakcją stwierdzam, że w szeroko pojętym obozie rządzącym jest coraz więcej ludzi, którzy nie chcą chronić tyłków tym, którzy zaczęli się brzydko bawić narzędziami władzy typu Pegasus. Dlatego wszystko mi w środku mówi, że ta większość, które dziś chroni PiS, w tej kwestii już nie będzie większością - podkreślił lider Platformy.

Jak zaznaczył, nie gra w totolotka, więc nie będzie uściślał, czy jest 85 czy 95 procent szans na powstanie komisji. - Wydaje się, że do końca tygodnia powinno być jasne, że powinna być większość w Sejmie na rzecz powołania takiej komisji śledczej" - powiedział Tusk. - Jestem prawie pewien, że taka komisja powstanie - dodał.

"Wszystko będzie jasne"

Reklama

Zdaniem lidera PO gdyby PiS się szczególnie zmobilizował, żeby powołanie komisji zablokować, to "taka komisja nie będzie już potrzebna, bo wszystko będzie jasne".

W grudniu ub.r. Tusk zapowiedział, że KO będzie wnosić o powołanie sejmowej komisji śledczej, która zbada wykorzystywanie systemu Pegasus przeciwko opozycji. Mówił wtedy o powołaniu analogicznej nadzwyczajnej komisji w Senacie, jeśli nie uda się utworzyć komisji w Sejmie. W styczniu klub KO złożył swój wniosek.

W ubiegłym tygodniu Paweł Kukiz poinformował, że jego ugrupowanie ma gotowy wniosek w sprawie powołania komisji śledczej w sprawie podsłuchów w latach 2007-2021. Aby wnieść projekt uchwały o powołaniu komisji śledczej należy zebrać podpisy co najmniej 46 posłów. Lider Kukiz'15 wysłał więc swój wniosek do wszystkich klubów i kół wraz z prośbą o poparcie inicjatywy. Poparcie wyraziły już koła Konfederacji, Porozumienie i Polskich Spraw. Potem zmodyfikowano wniosek, poszerzając go o lata 2005-07.

Komisja nadzwyczajna w tej sprawie, choć bez uprawnień śledczych, działa w Senacie.

"To jest mój apel do premiera"

Tusk pytany był również o receptę na rosnące ceny energii oraz czy poparłby pomysł, by zawiesić handel emisjami CO2. - Trzeba spytać premiera Morawieckiego, dlaczego zgodził się na pakiet "Fit for 55". To jest pakiet ambitny. Ja nie mam nic przeciwko temu, by Polska uczestniczyła w tej walce ze skutkami zmian klimatycznych i byśmy, podobnie jak inne państwa europejskie, ambitnie do tego podeszli - odpowiedział lider PO. - Ale to prawdziwe pytanie brzmi: dlaczego tyle uprawnień Polska sprzedawał? - kontynuował. Jak mówił, "to jest w sumie kilkadziesiąt miliardów złotych, które rząd PiS jakby zarobił, wziął do budżetu, które pochodzą ze sprzedaży polskich uprawnień i które nie zostały zainwestowane w przekształcenia energetyczne".

- Ja nie mam takiej natury, jak część PiS-owców, część rządzących. Nie będę na nikogo zwalał za nic odpowiedzialności - zaznaczył Tusk. Raczej - jak dodał - proponowałby, aby wspólnie "na serio" zastanowić się, jak wspólnie z całą Europą przeciwdziałać kryzysowi klimatycznemu. - Jak chronić wspólnie środowisko i równocześnie - jak ochronić maksymalnie skutecznie polskie rodziny i polską gospodarkę przed finansowymi skutkami tej walki - podkreślił szef Platformy.

- Jestem otwarty - zadeklarował Tusk. - To jest mój apel do premiera (Mateusza) Morawieckiego i prezesa (Jarosława) Kaczyńskiego: przestańcie bawić się kwestiami energii i kwestiami klimatu jak "takimi Pegasusami, tzn. żeby kogoś łomotać pałką po głowie. Usiądźcie, jak chcecie, możecie z nami usiąść, z ekspertami, by znaleźć najlepsze rozwiązanie z punktu widzenia polskiej energetyki i polskiego środowiska naturalnego" - oświadczył. - I poszukajcie wreszcie też partnerów w Europie - dodał.

Tusk podkreślił, że byłby otwarty na dyskusję, co "moglibyśmy wspólnie zrobić jako wszystkie siły polityczne, by uchronić Polskę przed negatywnymi skutkami decyzji, które podjął premier Morawiecki". - Naprawdę, to nie jest takie trudne, żeby sprawdzić, kto był premierem (...), kto w Radzie Europejskiej zasiadał, w czasie gdy Rada Europejska tę decyzję podejmowała. Ale ułatwię zadanie - to był pan premier Morawiecki. Więc niech wyciągnie nas teraz z tego kłopotu, w który nas wprowadził. Będzie chciał pomocy z mojej strony? Jestem do dyspozycji - powiedział przewodniczący PO.

"Fit for 55" to ogłoszony przez KE pakiet propozycji legislacyjnych dostosowujących akty prawne w zakresie klimatu i energii do podwyższonego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych w UE do 2030 r. z 40 do 55 proc. względem poziomu z 1990 r. Będzie wymagać inwestycji szacowanych na ok. 500 mld euro rocznie do 2030 r. (o 350 mld euro więcej niż w latach 2011-2020).

W ubiegłą środę wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin powiedział w Sejmie, że Polska podejmie "wszelkie działania w Brukseli i w Polsce, by ochronić Polaków przed skutkami błędnej polityki, jaką serwuje Komisja Europejska". "Zrobimy wszystko, aby pakiet +Fit for 55+ nie wszedł w życie" - powiedział Sasin.