Obok Kijowskiego w poniedziałek na ławie oskarżonych zasiadł też były skarbnik Komitetu Obrony Demokracji Piotr Ch., którego sąd I instancji uniewinnił. Mężczyźni są oskarżeni o poświadczenie nieprawdy w 9 fakturach wystawionych w 2016 r. przez firmę należącą do Kijowskiego na rzecz komitetu społecznego KOD i stowarzyszenia KOD za rzekome wykonanie usług informatycznych. Według śledczych, usługi te nie zostały wykonane, a oskarżeni przywłaszczyli sobie z tego tytułu ponad 120 tys. zł. Pieniądze miały pochodzić m.in. ze zbiórek od sympatyków KOD.
Kijowski - podobnie jak podczas poprzednich rozprawach - przybył do sądu w towarzystwie kilkunastu sympatyków. Po odczytaniu aktu oskarżenia mężczyzna nie przyznał się do winy i rozpoczął składanie wyjaśnień.
– oświadczył w poniedziałek Kijowski. Podkreślił przy tym, że decyzję o jego wynagrodzeniu podjął zarząd KOD, a sąd uznał ją później za zgodną z prawem.
Zapewnił, że w sprawie rozliczania faktur za prace informatyczne nie było żadnej zmowy. – mówił Kijowski.
Afera fakturowa
Jego zdaniem wybuch afery z fakturami był związany z zamiarem osłabienia jego pozycji i pozbycia się go z KOD-u przez niektórych członków zarządu tego stowarzyszenia. - argumentował b. lider KOD.
Podkreślił też, że w wyniku tej sprawy i licznych doniesień medialnych stracił realną możliwość zdobycia pracy i od dawna ponosi związane z tym konsekwencje. – dodał Kijowski. Wyraził przy tym nadzieję, że uda mu się chociaż przed sądem oczyścić z nieprawdziwych – jego zdaniem – zarzutów.
Do winy nie przyznał się też drugi oskarżony w tej sprawie Piotr Ch. - powiedział mężczyzna. – zaznaczył.
Kolejną rozprawę w tym procesie pruszkowski sąd zaplanował na 9 grudnia.
Sprawa nieprawidłowości w rozliczaniu finansowym stowarzyszenia uważana była za punkt zwrotny w dziejach bardzo popularnego niegdyś ruchu. Faktury byłego lidera KOD doprowadziły do kryzysu i marginalizacji komitetu. Według Kijowskiego rzeczywistym celem afery było usunięcie go z KOD i przejęcie władzy w organizacji.
Pierwszy proces w tej sprawie toczył się od czerwca 2018 r. do września 2020 r. Mężczyźni nie przyznali się wtedy do winy. Kijowski zapewniał przy tym, że on sam nie brał udziału w podejmowaniu decyzji dot. wypłaty środków KOD.
Ostatecznie pruszkowski sąd uznał Kijowskiego za winnego poświadczenia nieprawdy w siedmiu fakturach i skazał go na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 5 tys. zł grzywny. Sąd podkreślił przy tym, że mężczyzna nie przywłaszczył pieniędzy komitetu, czego uznania domagała się prokuratura. Tym samym wyrokiem pruszkowski sąd uniewinnił Piotra Ch. Od orzeczenia odwołała się zarówno prokuratura, która domagała się wcześniej kary po roku pozbawienia wolności dla obu oskarżonych oraz orzeczenia solidarnego obowiązku naprawienia szkody finansowej, jak i Kijowski.
W maju tego roku warszawski sąd okręgowy uchylił wyrok wobec obu mężczyzn i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania sądowi w Pruszkowie. Według sądu okręgowego ustalenia faktyczne sądu I instancji były nieprawidłowe. Jak argumentowano wtedy, sąd rejonowy błędnie nie przyjął, że oskarżeni przywłaszczyli pieniądze KOD i działali w porozumieniu.