- Wirus to odbezpieczony karabin. Jeśli człowiek nie ma kamizelki kuloodpornej w postaci szczepienia to obrywa, a nawet umiera. I ludzie muszą to zrozumieć - argumentuje ekspert Naczelnej Izby Lekarskiej.

Reklama

Wariant Delta najgroźniejszy?

Dr Grzesiowski nazywa Deltę najgroźniejszym wariantem od początku pandemii. - Ten wariant jest najbardziej zakaźny, w związku z tym szybciej penetruje nowe środowiska. Wystarczy jedna chora osoba, żeby zakazić aż od pięć do ośmiu innych osób, co powoduje, że jeśli mamy słabo zaszczepione regiony w Polsce - jak ściana wschodnia, czy południowy wschód, to wirus bardzo szybko wywoła w nich kolejną falę - mówi epidemiolog.

- Co gorsza, jeżeli mamy niewielu zaszczepionych seniorów, to niestety, ale znów wirus w tej grupie zbierze krwawe żniwo. Będą obłożone szpitale, a zgonów zanotujemy tak dużo jak jesienią 2020, a może i więcej, bo według naukowców z Indii wariant Delta jest bardziej zjadliwy - dodaje.

Lekarz zauważa też, że "potwierdza się obawa, że wirus utrzymuje się w powietrzu w zamkniętych pomieszczeniach przez kilkadziesiąt minut, nawet jeśli nie ma tam już osoby chorej". - Dlatego może dochodzić do zakażeń np. w toaletach publicznych, gdzie był pacjent z Covidem, weszła następna osoba i się zaraziła. To jest zupełnie nowa jakość. Poprzednie warianty wywoływały zakażenie przez bezpośredni kontakt z osobą chorą. Teraz niestety zaczynamy mówić już o pomieszczeniu, w którym chwilę wcześniej był chory. Dlatego Delta wymaga czujności i noszenia maseczek w zamkniętych przestrzeniach publicznego użytku - zauważa Grzesiowski.