Przedstawiciele opozycji sejmowej pytani byli w Radiu ZET o to, czy przy okazji głosowania nad ustawą ratyfikacyjną dotyczącą decyzji o zwiększeniu zasobów własnych UE, przeciwko której opowiadała się Solidarna Polska, chcieli doprowadzić do upadku rządu.

Reklama

Szansa na wotum nieufności?

Wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska (KO) pytana, dlaczego politycy jej formacji myśleli, że to możliwe, odparła, że pierwszy raz od sześciu lat była szansa na wpłynięcie na powstanie dokumentu takiego, jak Krajowy Plan Odbudowy, i "PiS musiałby ustąpić, aby dostać poparcie".

Reklama

- Gdyby PiS nie miało większości zapewnionej, byłaby szansa do tego, że postawić wotum nieufności - powiedziała. Na uwagę, że potrzeba by było kandydata na premiera, którego poparłaby także część obozu władzy, odpowiedziała: Ja takich rozmów nie prowadziłam, nie wiem.

Zgodnie z konstytucją Sejm wyraża Radzie Ministrów wotum nieufności większością ustawowej liczby posłów na wniosek zgłoszony przez co najmniej 46 posłów i wskazujący imiennie kandydata na premiera.

Kosiniak-Kamysz na premiera?

Reklama

Posłanka Bożena Żelazowska z PSL pytana, czy była mowa o tym, aby premierem został lider jej partii Władysław Kosiniak-Kamysz, również odparła, że nie brała udziału w takich rozmowach. - Myślę, że nie było takich rozmów. Natomiast rzeczywiście do mediów doszły takie sygnały, nie wiem też z jakiego źródła - dodała.

Szef klubu Lewicy stwierdził natomiast, że takie rozmowy były. - Były rozmowy w sprawie tego, żeby pan Kosiniak był premierem, tak. Brałem w nich udział osobiście - powiedział Gawkowski. - Nie jestem upoważniony, żeby mówić, kto jeszcze siedział przy tym stole - zastrzegł.

- Jedna z postaci, która była kluczowa, odpowiadała, że pan Gowin, że nie ma możliwości niepopierania rządu - powiedział. - (Gowin) nie był w stanie o tym rozmawiać. Całe te rozmowy były o szklankę roztłuc, dlatego, że nie było opcji, żeby Gowin nie głosował z rządem - podkreślił polityk Lewicy.

Zdaniem Gawkowskiego "opowiadanie o tym, że była szansa postawienia takiego wniosku (o wyrażenie rządowi wotum nieufności) i go wygrania, jest po prostu banialuką".

Dopytywany, czy dlatego, że nie było na to szans, Lewica "głosowała z rządem" w sprawie ustawy ratyfikacyjnej, szef klubu odparł, że posłowie Lewicy jako jedyni złożyli poprawki do KPO na piśmie, które rząd zgodził się do planu wpisać. - Powiedzieliśmy: ok, skoro są elementy, o które wnioskowała Lewica, to to robimy. A na rząd mniejszościowy, większościowy, techniczny nie było żadnych szans - oświadczył Gawkowski.

- Z chęcią poparłabym Władka Kosiniaka-Kamysza na premiera. Naprawdę. Obiecuję, że jeżeli będzie taka szansa, to to zrobię - dodał.

Sejm ustawę ratyfikacyjną przyjął we wtorek głosami większości posłów PiS, Lewicy, PSL i Polski 2050. Prawie wszyscy posłowie z klubu KO się wstrzymali. (Ratyfikacja przez państwa członkowskie decyzji Rady z grudnia 2020 r. ws systemu zasobów własnych UE jest konieczna dla uruchomienia Funduszu Odbudowy). Wcześniej rząd zgodził się wprowadzić do Krajowego Planu Odbudowy - w ramach którego będą rozdysponowane środki z Funduszu Odbudowy - kilka rozwiązań proponowanych przez Lewicę, co klub ten stawiał jako warunek poparcia dla ratyfikacji.