Prezes NBP był pytany, czy utrzymujący się dynamiczny wzrost cen mieszkań i wzrost zainteresowania kredytem mieszkaniowym nie są niepokojącymi sygnałami, które mogą sugerować rosnącą bańkę na rynku nieruchomości. Zgodnie z danymi GUS, w IV kw. 2020 r. ceny mieszkań wzrosły o prawie 9 proc. rdr, natomiast banki sygnalizują 35-proc. rdr wzrost zainteresowania kredytem mieszkaniowym w marcu br.

Reklama

Glapiński powiedział, że w warunkach pandemii oczywisty jest spadek kredytów ogółem w gospodarce, natomiast jedyną kategorią, która dynamicznie rośnie, jest złotowy kredyt mieszkaniowy, który wzrasta o ok. 10 proc. rdr.

Jest zasadnicze odbicie popytu na kredyt mieszkaniowy, ale kwoty udzielanych kredytów nie odbiegają od wartości udzielanych przed rokiem. Tu nie ma żadnej zmiany. My na bieżąco gromadzimy dane z rynku nieruchomości, wydajemy okresowe raporty w tych kwestiach (...), wydajemy znaczne środki na monitorowanie rynku nieruchomości, bo to jest ważny element. Dopóki zainteresowanie zakupem mieszkań, tych na kredyt, spotyka się z odpowiednim dostosowaniem po stronie podaży przez rozpoczynanie nowych budów, ryzyko bańki jest ograniczone. Według naszych ocen ono nie występuje - powiedział Glapiński.

"W Polsce nadal bardzo brakuje mieszkań"

Obecna sytuacja na rynku mieszkaniowym, dynamicznie się rozwijającym, nie pokazuje napięć zagrażających nagłym, istotnym załamaniem popytu i cen, co by wynikało z sytuacji makroekonomicznej, pozytywnej przecież u nas - rosnących dochodów, rosnących płac, stabilnego bezrobocia, najniższego w Europie - dodał.

Zwrócił uwagę na czynniki strukturalne. W Polsce nadal, przykro to stwierdzić (...), bardzo brakuje mieszkań. Istnieją bardzo liczne rodziny, które nie posiadają własnego mieszkania - stwierdził szef NBP. Zauważył, że mieszkań brakuje szczególnie w miastach, dużych miastach i tam mieszkania są budowane.

Jak dotąd nie ma jakiegoś dużego zjawiska zakupów spekulacyjnych, nadmiernego finansowania zakupów kredytem, jakąś dźwignią kredytową - to napędza zwykle wzrost cen i to jest niebezpieczne. Monitorujemy to, na razie powodów do obaw nie ma - zapewnił szef banku centralnego.