Dobry początek roku
Już początek roku pokazał, że mieszkaniówce koronawirus niestraszny. Jak wynika z danych GUS, w styczniu br. rozpoczęto budowę największej liczby mieszkań w historii - 12,4 tys. To o 23,9 proc. więcej niż przed rokiem i ponad 5 proc. więcej niż w grudniu 2020 r. Według tych samych szacunków, na koniec stycznia w budowie było 827,7 tys. mieszkań (o 0,6 proc. więcej niż w tym samym miesiącu w 2020 r.). Wydano też więcej pozwoleń na budowę niż przed rokiem – 14,9 tys. (wzrost o 30,2 proc. w porównaniu do analogicznego okresu). Do tego popyt na nowe mieszkania utrzymywał się na wysokim poziomie, choć deweloperzy w tym czasie wprowadzili na rynek "jedynie" 10,1 tys. mieszkań, czyli 12,6 proc. mniej niż w styczniu 2020 r.
– tak trend ten komentuje Zbigniew Kubiński, wiceprezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości. dopowiada.
Inna rzecz, że były jednak sektory na rynku nieruchomości w większym lub mniejszym stopniu osłabione przez pandemię, w tym np. najem krótkoterminowy – przed pandemią chyba najszybciej rosnący fragment rynku, zastrzega Zbigniew Kubiński.
Nie zmienia to jednak faktu, że deweloperzy nadal aktywnie realizują i będą realizować nowe projekty wielorodzinne (zachęceni też dobrymi wynikami w 2020 r.). A największym wyzwaniem mogą się dla nich okazać… kończące się grunty pod nowe inwestycje.
Prognozy na 2021 r.: ceny mieszkań
Jak wpłynie to dalej na ceny nowych mieszkań? Te będą rosły – co do tego eksperci są zgodni. Choć prognozy na 2021 r., ich zdaniem, najlepiej byłoby rozdzielić na poszczególne segmenty rynku.
– mówi Michał Kurczycki, dyrektor generalny portalu Nieruchomosci-online.pl.
Podwyżki nie powinny być jednak dwucyfrowe, jak np. w 2018 r. Zdaniem Łukasza Wydrowskiego z ESTATIC Nieruchomości sięgną maksymalnie 5-6 proc. rok do roku. – komentuje.
Inną sytuację możemy mieć na rynku wtórnym, któremu grozi w tym roku nadpodaż mieszkań. W tym przypadku czynników jest kilka. tłumaczy Michał Kurczycki.
Kluczowe pozostaną jednak czynniki gospodarcze: inflacja, bezrobocie i umiejętność wyjścia całej gospodarki z pandemicznego marazmu. – zastrzega dyrektor generalny portalu Nieruchomosci-online.pl.
Prognozy na 2021 r.: Ceny domów i działek
Ale swoje zrobi też dalszy wzrost znaczenia pracy zdalnej, który zdaniem ekspertów już poddał w wątpliwość słuszność kupowania za wszelką cenę mieszkań w ścisłych centrach miast, a także zmiana wymagań klientów, którzy szukają mieszkań dalej od miasta i ze skrawkiem własnej zieleni.
– o szczegółach mówi Łukasz Wydrowski z ESTATIC Nieruchomości. Iwona Grześkowiak z PÓŁNOC Nieruchomości dodaje:
Zbigniew Kubiński z Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości podsumowuje to krótko:
W efekcie popyt na domy i działki (tak budowalne, jak i rekreacyjne) wzrósł już na tyle, że ich ceny zaczęły rosnąć i nadal będą rosnąć – z szacunków ESTATIC Nieruchomości wynika, że wzrost ten może sięgnąć nawet 10 proc.!
Z tygodnia na tydzień będzie drożej? potwierdza też Arkadiusz Perłowski z Housefly Nieruchomości.
Łagodniejsza polityka banków
Dalszym zmianom na rynku nieruchomości sprzyjać też będzie polityka banków, a co za tym idzie większe zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi. Dane BIK pokazują, że w styczniu br. wartość BIK Indeks (informuje o popycie na kredyty mieszkaniowe) wzrosła o 18,1 proc. rok do roku. A o kredyt wnioskowało łącznie 37,5 tys. osób.; co oznacza powrót praktycznie do okresu sprzed pandemii Wyższe były także kwoty kredytu – w styczniu bieżącego roku było to 306,46 tys. zł, co oznacza wzrost o 6,6 proc. w porównaniu do stycznia 2020 r.
Jak zauważa Michał Kurczycki z Nieruchomosci-online.pl, przyczyn może być wiele. Główną – aktualna polityka RPP, w tym obniżenie obowiązkowego wkładu własnego do poziomu 10 proc. i rekordowo niskie stopy procentowe.
– dodaje.
Łukasz Wydrowski z ESTATIC Nieruchomości zastrzega jednak, że są to dobre wiadomości, ale tylko dla osób ze stałym dochodem na podstawie umowy o pracę. kwituje.