Co łączy prezydentury Baracka Obamy i Donalda Trumpa? Każdy zadłużył USA bardziej niż poprzednik, hołdując luźnej polityce monetarnej. Kryje się za tym szyldem dodruk dolarów przez bank centralny Fed i transferowanie ogromnych środków federalnych do kieszeni Amerykanów. Wygląda na to, że niedawno zaprzysiężony prezydent Joe Biden pod tym względem będzie wiernym naśladowcą swoich poprzedników. A nawet może zrobić krok dalej. W tym miesiącu Kongres pracuje nad uchwalaniem pakietu pomocowego, który opiewa na zawrotną kwotę 1,9 bln dol. (demokraci kontrolujący Izbę Reprezentantów liczą, że przegłosują go do końca lutego, następnie ustawa trafi do Senatu). Walka ze skutkami koronawirusa to jedno, ale głęboko podzielone społeczeństwo można też po prostu przekupić dzięki hojnym transferom socjalnym, zamiast jednać pięknymi słowami i gestami. Potwierdza to planowane spotęgowanie takich wydatków – na czele z przygotowywanym przez demokratów programem bezpośredniej pomocy finansowej dla rodzin wychowujących dzieci w wysokości do 300 dol. miesięcznie (jego koszt ma wynieść nawet 120 mld dol.). Do tego dochodzi wypłata po 1,4 tys. dol. osobom, które zarabiają najmniej, oraz podwyższenie z 300 dol. do 400 dol. tygodniowego dodatku dla bezrobotnych. Skąd rząd federalny weźmie taką górę pieniędzy? Z pewnością wpłynie to na wzrost zadłużenia. A już teraz USA mają do oddania 28 bln dol.
Reklama

W spirali lewarowania

Na panewce spaliły oczekiwania części ekonomistów, że szok wywołany kryzysem finansowym 2008 r. sprawi, iż państwa, konsumenci i firmy zaczną dwa razy oglądać monetę, zanim zechcą ją wydać, a tym bardziej robić to na kredyt. Po wieloletnim okresie lewarowania, zakończonym upadkiem legendarnego banku inwestycyjnego Lehman Brothers i załamaniem na Wall Street, miał nastąpić powrót do bardziej rygorystycznego gospodarowania pieniądzem. Ba, optymiści pod tym względem mówili nawet o całej dekadzie delewarowania. Nic z tego nie wyszło. Dość powiedzieć, że od kryzysu 2008 r. nie było ani jednego roku delewarowania w skali globalnej, nie mówiąc o dekadzie. Globalny dług puchł nawet w roku bezpośrednio po załamaniu. I kiedy wydawało się, że zapożyczony świat stąpa po kruchym lodzie i w końcu się opamięta, przyszedł kryzys gospodarczy wywołany pandemią koronawirusa, który stał się prawdziwym dopalaczem dla długu. Politycy rzucili...