Gazeta zwraca uwagę, że uwaga niemieckich przedsiębiorców jest skierowana przede wszystkim na Chiny i Stany Zjednoczone, a "krajem, w przypadku którego rozbieżność między brakiem (poświęcanej mu) uwagi a jego znaczeniem gospodarczym jest szczególnie duża, jest Polska". "Odkąd szef Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński (...) zdominował (polską) politykę, szósta co do wielkości gospodarka UE zwraca uwagę przede wszystkim debatą na temat braku praworządności" - dodaje.Tymczasem "prężność polskiej gospodarki - a przede wszystkim dobre perspektywy - w Europie zadziwiają". "Po międzynarodowym kryzysie finansowym, który Polska jako jedyny kraj UE przetrwała bez recesji, polska gospodarka również w czasie pandemii koronawirusa przechodzi przez kryzys tak łatwo, jak żadne inne państwo członkowskie UE" - ocenia niemiecki dziennik ekonomiczny. "To dla wielu Niemców zaskakujące - wschodni sąsiad zajmuje piąte miejsce wśród partnerów handlowych Niemiec" - dodaje.

Reklama

"Nikt tak naprawdę nie spodziewał się tego pozytywnego rozwoju gospodarczego od czasu przystąpienia (Polski) do UE w 2004 roku. A niektórzy już mówią o małym cudzie gospodarczym nad Wisłą. Cudzie, z którego korzysta również wielki sąsiad na zachodzie" - pisze gazeta.

"Niemiecka gospodarka jest już ściśle powiązana z Polską"

Niemiecka gospodarka jest już ściśle powiązana z Polską. "W Łodzi (zakłady marek Bosch-Siemens) BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego nie tylko pozwala pralkom zjeżdżać z linii produkcyjnych, ale także bada nowe technologie (...). W specjalnej strefie ekonomicznej w Wałbrzychu (...) Daimler rozszerzył swoją nowo wybudowaną fabrykę silników o drugą fabrykę akumulatorów (...). Volkswagen produkuje nie tylko modele Caddy, Crafter i Transporter, ale z (fabryce VW w) Poznaniu pochodzą także odlewy aluminiowe" - wymienia gazeta. Jak pisze, dla wielu niemieckich średnich przedsiębiorstw "największe państwo Europy Wschodniej jest mimo wszelkich politycznych tarć ważną lokalizacją i od dawna jest czymś więcej niż tylko rozbudowanym warsztatem".

"Polską gospodarkę charakteryzują dwie szczególne cechy: różnorodność i elastyczność" - mówi "Handelsblatt" Beata Javorcik, która jest obecnie głównym ekonomistą Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR). "Jedno i drugie "dobrze służyło krajowi podczas pandemii koronawirusa". (...) W bieżącym roku EBOR spodziewa się 3-procentowego wzrostu - a to uczyniłoby Polskę jedynym członkiem UE, który osiągnąłby poziom sprzed kryzysu do końca 2021 roku" - dodaje.

W listopadzie ub.r. Polska ponownie zajęła trzecie miejsce w UE pod względem wzrostu produkcji przemysłowej, a handel polsko-niemiecki jest od sierpnia powyżej poziomu z 2019 r., z tendencją wzrostową. "W listopadzie Polska ponownie wyprzedziła Stany Zjednoczone jako trzeci z niemieckich krajów importujących" - podkreśla w rozmowie z "Handelsblatt" Oliver Hermes, szef Komisji Wschodniej Niemieckiej Gospodarki. Reputacja Polski jako jednego z najbardziej dynamicznych rynków zagranicznych dla Niemiec ma, zdaniem Hermesa, dobre powody. Ocenia, że "Niemcy i Polska razem stanowią potęgę rynku wewnętrznego UE".

Pomogły pieniądze z Brukseli

Zdaniem "Handelsblatt" polskich osiągnięć gospodarczych "nie da się wytłumaczyć bez ogromnej pomocy z Brukseli". "Do tej pory kraj otrzymał prawie 190 miliardów euro dofinansowania z UE od czasu przystąpienia w 2004 roku. Do tego dochodzą 24 mld euro dotacji i 34 mld euro pożyczek, które Polska otrzyma z funduszu odbudowy w tym roku" - wylicza.

Rumuński ekspert ds. Europy Wschodniej Gratian Mihailescu powiedział gazecie, że w odróżnieniu od innych krajów Europy Wschodniej Polska wzorowo wykorzystała fundusze unijne.

Jako projekt o szczególnym znaczeniu dla Polski dziennik wskazuje transformacje energetyczną. "Trzy czwarte wytwarzanej w tym kraju energii elektrycznej nadal pochodzi z elektrowni węglowych. Planowana restrukturyzacja energetyki, odejście od węgla w kierunku odnawialnych źródeł energii, mogłaby być głównym polem działania niemieckich firm" - pisze "Handelsblatt".