Stoki znów są naśnieżane z nadzieją, że będą mogły pracować do końca sezonu. Ale ich właściciele, choć z zadowoleniem przyjęli otworzenie swoich biznesów, wskazują, że w ich przypadku trudno mówić o odrabianiu strat. To raczej kwestia walki o przetrwanie. – W naszym przypadku sezon trwa dwa–trzy miesiące, a dwie trzecie zimy już minęło. W dwa tygodnie nie zarobimy na cały rok. Jesteśmy już po przerwie świątecznej i feriach zimowych. Najlepszy czas dla miłośników sportów zimowych minął. Pamiętajmy, że stacje narciarskie to nie tylko Podhale, Beskid Śląski czy Dolny Śląsk, ale też świętokrzyskie, Mazury, Podkarpacie, Lubelszczyzna czy Kaszuby. Tam z końcem lutego będzie po sezonie. Dodatkowo trudno przewidzieć...
Reklama