Dziennik Gazeta Prawana logo

Europosłowie PiS biją na alarm: Mechanizm praworządności UE "pachnie dyktaturą"

5 listopada 2020, 15:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Parlament Europejski
<p>Parlament Europejski</p>/Shutterstock
Rozwiązania dotyczące powiązania dostępu do środków UE z praworządnością są niezgodne z ustaleniami lipcowego szczytu szefów państw i rządów krajów unijnych - ocenili w czwartek eurodeputowani PiS. Ich zdaniem rząd w Warszawie powinien jasno się im przeciwstawić.

Negocjatorzy Parlamentu Europejskiego i reprezentującej państwa członkowskie niemieckiej prezydencji w Radzie UE ogłosili, że wypracowali porozumienie w sprawie mechanizmu praworządności w budżecie UE. Pod naciskiem eurodeputowanych zaproponowane rozwiązania zostały wzmocnione. Wprowadzono m.in. zapisy, które mówią, że Komisja Europejska będzie mogła uruchomić mechanizm prowadzący do sankcji przy zagrożeniu dla niezależności sądownictwa.

- - powiedziała PAP europosłanka z list PiS Beata Kempa.

- - dodał eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości zwracają uwagę, że mechanizm nie uwzględnia tego, że UE nie ma definicji praworządności, a kraje UE różnie interpretują to pojęcie. - - stwierdziła Kempa.

Jej zdaniem, mechanizm ma służyć temu, by wywrzeć olbrzymią presję na Polskę w kwestiach związanych z - jak powiedziała - "tak zwanymi wartościami europejskimi". Była minister zaznaczyła, że specjalnie mówi o "tak zwanych wartościach", bo polskie władze zupełnie inaczej rozumieją wartości, na gruncie których powstała UE, niż niektórzy politycy unijni, jak choćby szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.

W ocenie deputowanej Solidarnej Polski mechanizm ma być instrumentem szantażu wobec polskiego państwa, który ma służyć wymuszeniu prowadzenia lub zaniechania określonych reform, jeśli te nie będą zgodne z ideologią liberalno-lewicową.

- - oceniła Kempa.

Eurodeputowana przypomniała w tym kontekście o art. 4 Traktatu o UE, który mówi, że wszelkie kompetencje nieprzyznane Unii w traktatach należą do państw członkowskich.

Ryszard Czarnecki zaznaczył, że porozumienie negocjatorów PE i niemieckiej prezydencji nie jest decydujące. - - wskazał deputowany. Przypomniał przy tym, że Rada UE ma zdecydowanie bardziej powściągliwe stanowisko w tej kwestii od Parlamentu Europejskiego i Komisji Europejskiej.

Zgodnie z porozumieniem negocjatorów ostateczną decyzję o zamrożeniu dostępu do środków w razie wystąpienia problemów z praworządnością będą podejmować państwa członkowskie większością kwalifikowaną. Rozwiązania, co do których porozumieli się negocjatorzy, muszą jeszcze finalnie zatwierdzić Parlament Europejski i Rada UE.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj