Wynika z niego, że najbogatsze 10 proc. ludzkości w tym okresie generowało ponad połowę emisji związanych z konsumpcją. Tylko górny 1 proc. odpowiada za wyemitowanie 11 gigaton CO2 – ponad dwa razy tyle, co biedniejsza połowa populacji. Jeszcze lepiej ogrom dysproporcji widać w emisjach przypadających na głowę przedstawicieli poszczególnych grup dochodowych. W 2015 r. najbogatszy promil ludzkości generował ponad 200 ton CO2 per capita rocznie, górny 1 proc. – ponad 70 ton, a 10 proc. – 23,5 tony. Kolejne 40 proc. najlepiej zarabiających odpowiadało za 5,3 ton emisji CO2, a biedniejsza połowa – za niespełna 700 kg. Przeciętny wkład przedstawiciela światowej elity finansowej w globalne ocieplenie jest ponad 300-krotnie większy niż ten, który jest udziałem biedniejszych 50 proc.

Reklama

Kategoria sprawiedliwości klimatycznej nabiera znaczenia podczas negocjacji klimatycznych, gdzie kraje rozwijające się domagają się poluzowania celów redukcyjnych, powołując się na mniejszy historyczny udział w emisjach. Domagają się od państw Zachodu wsparcia dla ich transformacji oraz z tytułu kosztów, jakie ponoszą na skutek zmian klimatu.

Zdaniem dr Michała Czepkiewicza z Uniwersytetu Islandzkiego w Reykjaviku istnieje potrzeba opodatkowania wysokoemisyjnej konsumpcji luksusowej i przeznaczenia dochodów z tego tytułu na sprawiedliwą transformację, inwestycje w OZE czy transport zbiorowy. Na przykład danina od częstego latania, w ramach której każdy kolejny lot w danym roku byłby opodatkowany wyższą stawką. Nowe podatki nie powinny uderzać w tych, którzy są zmuszeni do korzystania z emisyjnych rozwiązań – np. osoby jeżdżące starszymi autami czy korzystające z pieców węglowych do ogrzewania mieszkań – mówi.

Związek między emisjami a bogactwem pokazuje też, że korzystne dla klimatu byłoby zwiększenie progresji opodatkowania czy postulowane przez niektórych ekonomistów wprowadzenie limitów wynagrodzeń.

Kwestie klimatyczne będą czołowym tematem podczas rozpoczętego dziś szczytu ONZ. W najbliższych dniach spodziewane jest wystąpienie premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, w którym przedstawić ma ‒ jako gospodarz przesuniętej na 2021 r. konferencji klimatycznej w Glasgow ‒ swoją wizję ich rozwiązania.

Dochody a klimat