Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd ucieka przed odszkodowaniami. Zabezpiecza się przed ich wypłatą za lockdown

15 września 2020, 06:48
[aktualizacja 15 września 2020, 06:48]
Ten tekst przeczytasz w 9 minut
Premier Mateusz Morawiecki (P) i szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk (L) podczas spotkania z przedstawicielami klubów parlamentarnych w KPRM
<p>Premier Mateusz Morawiecki (P) i szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michał Dworczyk (L) podczas spotkania z przedstawicielami klubów parlamentarnych w KPRM</p>/PAP
Po tym, jak firmy zaczęły domagać się odszkodowań za lockdown, szef rządu kieruje do Trybunału Konstytucyjnego wniosek, który ma to zablokować.

Uwzględnienie argumentów premiera może utrudnić dochodzenie rekompensat za wiosenne przymusowe zamknięcie biznesów. Mateusz Morawiecki we wniosku do TK domaga się stwierdzenia niekonstytucyjności  art. 4171 par. 1 kodeksu cywilnego, w zakresie, w jakim pozwala sądom orzekającym o odszkodowaniu samodzielnie decydować, czy rozporządzenie było zgodne z konstytucją, czy nie.

To uprawnienie sądów dotąd nie budziło kontrowersji. Teraz premier chce, by zasądzenie odszkodowania od Skarbu Państwa było możliwe dopiero po tym, jak TK stwierdzi niekonstytucyjność aktu wykonawczego. "Nie ma żadnych racjonalnych podstaw” – przekonuje we wniosku – "żeby rozporządzeniom odmówić domniemania zgodności z ustawą zasadniczą”.

Co więcej, zdaniem szefa rządu obecne brzmienie art. 4171 to wręcz pułapka prawna: obywatel może czuć się zdezorientowany, czy w celu uzyskania rekompensaty od państwa powinien najpierw skierować przepis do trybunału, czy niekoniecznie. 

– nie ma wątpliwości mec. Jacek Dubois, który w imieniu 160 przedsiębiorców szykuje pozew zbiorowy przeciwko państwu. Roszczenia tylko tej grupy opiewają na ok. 181 mln zł..

W tej ocenie mec. Dubois nie jest osamotniony. 

– mówi prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku.

– zauważa Piotr Wołejko, ekspert z Pracodawców RP.

Ucieczka przed odszkodowaniami

Sądy nie będą mogły samodzielnie stwierdzić o niekonstytucyjności rozporządzenia i będą musiały pytać o to Trybunał Konstytucyjny. W ten sposób rząd zabezpiecza się przed koniecznością wypłaty przedsiębiorcom odszkodowań za lockdown.

W reakcji na roszczenia ponad 160 firm opiewające na 181 mln zł premier domaga się od TK stwierdzenia niekonstytucyjności art. 4171 k.c. będącego podstawą roszczeń przedsiębiorców. Jego zdaniem przepis narusza konstytucję, gdyż nie wynika z niego obowiązek uprzedniego stwierdzenia niezgodności rozporządzenia z ustawą zasadniczą. Innymi słowy, zdaniem Mateusza Morawieckiego sąd, który ma na podstawie tego przepisu orzec o odszkodowaniu za tzw. legislacyjne bezprawie, nie powinien mieć możliwości pominięcia na własną rękę rozporządzenia, które uważa za niekonstytucyjne. W takim przypadku na temat ewentualnej niezgodności z ustawą zasadniczą rozporządzenia powinien najpierw wypowiedzieć się TK. Dlaczego? Obecny stan prawny może prowadzić do sytuacji, w której jeden z sądów orzeknie o bezprawiu legislacyjnym, a inny oddali powództwo o odszkodowanie, uznając, że dane rozporządzenie nie narusza ustawy zasadniczej. A to jest niepożądane z punktu widzenia spójności systemu prawa i stanowi naruszenie zasady demokratycznego państwa prawnego.

Niewydolny TK

Mateusz Morawiecki twierdzi ponadto, że obecna redakcja zaskarżonego przepisu jest swego rodzaju pułapką prawną zastawioną na osoby, w tym przedsiębiorców, które domagają się od państwa odszkodowania. Te jako nieposiadające zaawansowanej wiedzy prawniczej mogą sądzić, że nie ma konieczności uzyskiwania prejudykatu w postaci orzeczenia TK o niekonstytucyjności rozporządzenia. „Doprecyzowanie treści art. 4171 par. 1 k.c., w zakresie, w jakim dotyczy niezgodności z prawem rozporządzeń, poprzez wprowadzenie wymogu uzyskania prejudykatu TK doprowadzi do uzgodnienia tego przepisu z zasadą demokratycznego państwa prawa i wywodzoną z niej zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa” – czytamy w uzasadnieniu wniosku.

Przeciwnego zdania są jednak eksperci, z którymi rozmawiał DGP.

uważa Krystian Markiewicz, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”. Jego zdaniem, jeżeli sądy będą musiały za każdym razem pytać TK o akty rangi podustawowej, trybunał stanie się kompletnie niewydolny.

Dlatego też zdaniem sędziego Markiewicza z przedsiębiorcami, którzy ponieśli szkody z powodu obostrzeń covidowych, może być tak jak z osobami poszkodowanymi przez ustawę dezubekizacyjną – nie mogą doczekać się sprawiedliwości, gdyż TK nie chce wydać wyroku w tej sprawie.

Spór o kognicję

Premier przyznaje, że sądy, zgodnie z konstytucją, mają możliwość pomijania tych rozporządzeń, które wydają im się niezgodne z ustawą zasadniczą. Zaznacza przy tym jednak, że taka możliwość nie powinna istnieć przy orzekaniu o odpowiedzialności odszkodowawczej państwa za bezprawie legislacyjne (patrz: grafika).

– mówi sędzia Markiewicz.

O prawie do samodzielnego badania przez sądy aktów rangi podustawowej wielokrotnie wypowiadały się w swych orzeczeniach dwa najważniejsze sądy – SN oraz NSA.

komentuje Markiewicz.

Jak zauważa prof. Jacek Zaleśny, konstytucjonalista z UW, jeżeli premier uznaje, że obowiązujące brzmienie 4171 par. 1 k.c. nie wyznacza w sposób dookreślony wzorca zachowania, to pożądany przez niego efekt prościej uzyskać poprzez wniesienie do Sejmu stosownej zmiany tego przepisu. dodaje.

Natomiast prof. Maciej Gutowski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu przypomina, że prawo do oceniania przez sądy rozporządzeń i innych aktów podustawowych wynika wprost z konstytucji oraz orzecznictwa TK.

Trik premiera

stwierdza prof. Gutowski.

W sprawach o sygnaturze akt P 81/08 oraz P 9/98 sąd konstytucyjny stwierdził wprost, że sąd może samodzielnie oceniać akt podustawowy poprzez odmowę jego zastosowania.

– kwituje prof. Maciej Gutowski.

Mecenas Jacek Dubois, który reprezentuje przedsiębiorców domagających się odszkodowań, nie ma wątpliwości, że wniosek jest wyłącznie reakcją na skierowane przez nich wezwania do zapłaty za wprowadzenie bezprawnych rozporządzeń, które w czasie epidemii zakazywały lub ograniczały przedsiębiorcom prowadzenie działalności gospodarczej.

uważa mec. Dubois, a Agata Plichta-Trzonkowska z jego kancelarii dodaje, że skierowanie wniosku pozwala również przypuszczać, że Rada Ministrów jest świadoma swoich naruszeń. tłumaczy.

Jak przypomina Piotr Wołejko z Pracodawców RP, ograniczeń wprowadzonych na podstawie wątpliwej podstawie prawnej w drodze rozporządzeń nie brakowało. – W drodze aktów wykonawczych wprowadzano zakazy dla poszczególnych rodzajów działalności gospodarczej, jak i niedawne obostrzenia wprowadzone w poszczególnych powiatach w czerwonych czy żółtych strefach – przypomina ekspert. – O ile do tej pory sądy mogły po prostu nie stosować wątpliwych przepisów rozporządzeń, bez konieczności uzyskiwania certyfikacji TK dla swych działań, tak dzięki takiemu trikowi premiera może się okazać to niemożliwe, a samo dochodzenie roszczeń może być odsunięte o niedający się przewidzieć okres. To wszystko nie buduje przyjaznego otoczenia regulacyjnego.

mówi prof. Ewa Łętowska, sędzia TK w stanie spoczynku. pointuje prof. Łętowska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj