W poniedziałek "Rzeczpospolita" napisała, że rząd planuje pełne oskładkowanie umów zlecenia. Zmiany miałyby wejść w życie już od 1 stycznia 2021 roku, a wyższe składki przedsiębiorcy zapłacą od wynagrodzeń osób, które pracują na co najmniej dwóch umowach zlecenia lub łączą pracę na zleceniu z etatem i działalnością gospodarczą.
– przekazał PAP wiceminister pracy Stanisław Szwed. – dodał Szwed.
Wiceminister zwrócił uwagę, że w związku ze zmieniającą się strukturą demograficzną w kraju, starzeniem się społeczeństwa, konieczne jest w szczególności pochylenie się nad kwestią przyszłych emerytur obywateli - "zadbanie o to, aby świadczenia te były wystarczające na zaspokojenie potrzeb emerytów".
– podkreślił Szwed.
Resort rodziny wskazuje, że obecnie, co do zasady, składki płacone od umów zlecenia są bardzo niskie, czego konsekwencją jest wysokość otrzymywanych przez zleceniobiorców zarówno świadczeń krótkoterminowych (zasiłki chorobowe, macierzyńskie, gdy osoby te podlegają dobrowolnie ubezpieczeniom chorobowym) jak i świadczeń długoterminowych (renta z tytułu niezdolności do pracy, emerytura), która jest nieadekwatna (znacznie niższa) od otrzymywanych przychodów z tytułu wykonywanych umów cywilnoprawnych. Tytuły do ubezpieczenia są kumulowane tylko do osiągnięcia z tytułu umowy zlecenia podstawy wymiaru składek nie niższej niż najniższe wynagrodzenie za pracę.
Wiceszef MRPiPS przypomniał, że dyskusja o zmianie obowiązujących przepisów toczy się od kilku lat. Zauważył, że kwestia ta była jedną z rekomendacji "Przeglądu systemu emerytalnego", opracowanego przez resort pracy i przyjętego przez Radę Ministrów 30 grudnia 2016 roku.
– zaznaczył wiceminister Szwed.