Tylko w ciągu ostatnich dwóch miesięcy Urząd Ochrony Danych Osobowych opublikował aż dziewięć komunikatów/wyjaśnień z zakresu prawa pracy. Zajmował się m.in. rekrutacją, przechowywaniem dokumentacji pracowniczej, systemami motywacyjnymi, monitoringiem. Niektóre stanowią pożyteczną wskazówkę dla firm, zwłaszcza w zakresie dopuszczalnego przetwarzania danych osobowych pracowników. Ale zdarzało się też, że UODO w kategoryczny sposób interpretował prawa i obowiązki pracodawców, np. ograniczając możliwość sprawdzania trzeźwości pracowników lub badania temperatury w miejscu wykonywania obowiązków (w związku ze stanem epidemii).
– – wskazuje prof. Monika Gładoch z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, radca prawny i partner w kancelarii M. Gładoch Specjaliści Prawa Pracy.
Zdaniem ekspertów wynika to m.in. z roli, jaką przypisuje się dziś ochronie prywatności.
– – przyznaje dr Maciej Chakowski, partner w kancelarii C&C Chakowski & Ciszek. – – przekonuje prawnik.
Mocna ingerencja
Prymat ochrony danych osobowych i ingerowanie w prawo pracy prowadzi często do nieracjonalnych skutków. Dobrym przykładem jest stanowisko UODO z 5 maja 2020 r. Urząd uznał, że pracodawca może badać temperaturę zatrudnionym, jeśli inspekcja sanitarna wyda decyzję zobowiązującą go do tego. Zdaniem UODO zgoda pracownika nie jest w tym przypadku wystarczającą podstawą ze względu na brak równowagi między osobą, której dane dotyczą, a administratorem (w podobny sposób urząd interpretuje też możliwość zlecania testów na obecność koronawirusa i zapoznawania się z ich wynikami).
Z kolei inspekcja sanitarna w wytycznych wskazuje, że „jeśli chodzi o pomiar temperatury przez pracodawcę, to należy skontaktować się z Państwową Inspekcją Pracy”. Na sierpniowej konferencji w siedzibie PIP Wiesław Łyszczek, główny inspektor pracy, podkreślał, że jego zdaniem ochrona zdrowia i życia pracowników jest istotniejsza niż indywidualne prawo do prywatności, ale nie można pomijać wykładni dokonanej przez UODO (i wskazywał, że słuszne są zapowiedzi zmian w prawie, które jednoznacznie uregulowałoby tę kwestię). Trudno się dziwić, że zatrudniający są – co najmniej – skonfundowani.
Jeszcze większe wątpliwości wywołuje jednak interpretacja UODO z 27 czerwca 2019 r. Wynika z niej, że pracodawcy nie mogą samodzielnie prowadzić kontroli (również wyrywkowych) trzeźwości pracowników. Taka wykładnia zainicjowała trwające do dziś dyskusje o tym, jak firmy mają pogodzić taki zakaz z obowiązkiem zapewnienia bezpieczeństwa pracownikom i osobom postronnym.
– – tłumaczy dr Chakowski.
Podkreśla, że odpowiedzialność poniesie wówczas pracodawca.
– – dodaje.
Więcej refleksji
To właśnie ten brak uwzględnienia realiów świadczenia pracy jest najczęstszym zarzutem pod adresem UODO.
– – tłumaczy dr Dominika Dörre-Kolasa, radca prawny i partner w kancelarii Raczkowski. Jej zdaniem UODO przekracza swoje kompetencje.
– – dodaje.
Ta łatwość, z jaką urząd interpretuje obowiązki pracodawców, wskazuje też na głębszy problem. Od lat rozmywa się odpowiedzialność za tworzenie i funkcjonowanie prawa pracy w Polsce. Ministerstwo Pracy coraz częściej ustępuje pola w tym względzie innym resortom (w szczególności Ministerstwu Rozwoju), a samo skupia się raczej na polityce społecznej i zabezpieczeniu rodzin.
– – podsumowuje prof. Gładoch.
Zadaliśmy UODO pytania dotyczące tych rozbieżności. Na odpowiedź czekamy.