Chodzi o faworyzowanie lokalnych przedsiębiorców przy udzielaniu frachtów oraz wzmożone kontrole polskich przewoźników. Związek Pracodawców Transport i Logistyka Polska wysłał listy do kandydatów na prezydenta z prośbą o wsparcie. Kolejnym krokiem ma być skarga do Komisji Europejskiej. Wcześniej jednak związek zamierza poprosić o pomoc polski rząd. W weekend listy trafiły do resortów infrastruktury, sprawiedliwości i finansów.

Reklama

Zdajemy sobie sprawę, że ostatecznie może się to skończyć skargą w sądzie odpowiedzialnym za ochronę konkurencyjności w jednym z krajów, w którym ma miejsce ograniczanie pozycji polskich firm - tłumaczy Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców Transport i Logistyka Polska. Otrzymanie dziś frachtu od firmy spedycyjnej pochodzącej z kraju starej UE jest praktycznie niemożliwe - dodaje Romuald Szmyt, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych i właściciel firmy przewozowej. Preferowani
są lokalni przedsiębiorcy.

Aż 64 proc. pracy przewozowej polskich przewoźników wykonywane jest w ramach międzynarodowego transportu drogowego. Stosowanie praktyk dyskryminacyjnych wobec firm z innego państwa w UE jest zakazane. Jednak nawet jeśli dzisiaj granice są już otwarte, to kraje mogą motywować wprowadzanie dodatkowych środków ochrony rynku pandemią.

CZYTAJ WIĘCEJ W PONIEDZIAŁKOWYM WYDANIU DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ>>>