Dziennik Gazeta Prawana logo

Duda szykuje 500 plus dla samorządów. Na co można będzie wydać pieniądze?

18 czerwca 2020, 08:08
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Andrzej Duda
<p>Andrzej Duda</p>/Shutterstock
Minimum 500 tys. zł na każdą gminę z przeznaczeniem na inwestycje ‒ taką ofertę kampanijną szykuje PiS i Andrzej Duda. 

Samorządowcy chwalą pomysł, ale boją się, czy pieniądze nie będą rozdawane według klucza politycznego.

Fundusz inwestycji samorządowych miałby wesprzeć je w momencie finansowej zadyszki po COVID-19. Podstawowy warunek? Pieniądze mogłyby być wykorzystane wyłącznie na inwestycje ‒ albo samodzielne, albo jako wkład własny do projektów unijnych czy programów rządowych takich jak Fundusz Dróg Samorządowych, co znacząco może zwiększyć skalę przedsięwzięć.

W funduszu dla samorządów ma się znaleźć co najmniej 5 mld zł, choć słyszeliśmy także o 8 mld zł. Prosty podział kwoty na liczbę gmin wskazuje, że średni transfer wyniósłby ok. 2 mln zł, ale przeliczniki spowodują, że te kwoty będą się bardzo różnić. Suma byłaby dzielona między samorządy w zależności od ich wielkości. Algorytm przydziału środków jest właśnie opracowywany, może zależeć np. od liczby mieszkańców gmin lub uwzględniać także ich sytuację finansową z odpowiednimi preferencjami dla biedniejszych regionów. Być może powstanie też mechanizm naboru tych środków, jak w przypadku funduszy unijnych czy Funduszu Dróg Samorządowych. Tak czy inaczej, jak wynika z naszych informacji, będzie minimalny gwarantowany transfer dla najmniejszych gmin. Rozważane jest, by było to co najmniej pół miliona złotych, choć w grze są także inne kwoty.

O planach utworzenia takiego funduszu pisaliśmy już na łamach DGP, choć pierwotne koncepcje mówiły tylko o korzystaniu z tych środków jako wkład własny samorządów. Pieniądze na inwestycje samorządowe mają pochodzić z funduszu COVID-owego i stanowić coś w rodzaju podfunduszu. Odpowiednie zmiany w prawie są już w rządzie szykowane. ‒ ‒ mówi nam polityk PiS. Fundusz jest elementem szerszej strategii rządu dostarczenia gospodarce impulsów rozwojowych w momencie, gdy przestanie działać tarcza, a firmy mogą się nie kwapić do prywatnych inwestycji. ‒ ‒ mówi nam polityk PiS.

Przykładowo kilkunastotysięczna gmina Zawadzkie (woj. opolskie), uchwalając budżet na 2020 r., zaplanowała wydatki majątkowe (czyli głównie na inwestycje) w wysokości niemal 4,5 mln zł. W takim przypadku dosypanie 500 tys. zł z rządowego funduszu oznaczałoby zwiększenie tej puli o ponad 11 proc.

Taki ruch ze strony Andrzeja Dudy może być kłopotliwy dla jego głównego rywala. Rafał Trzaskowski, który sam jest samorządowcem, bardzo zabiega o wsparcie kampanijne ze strony lokalnych włodarzy. Wielokrotnie krytykował PiS za zapędy centralizacyjne czy wychodzi z propozycjami typu „inwestycje za rogiem”, która zakłada 30 mln zł dla każdego miasta powiatowego w celach inwestycyjnych. Tymczasem Andrzej Duda, mając za sobą rząd, jest w stanie zaproponować niemal od ręki konkretne pieniądze dla wszystkich gmin.

Samorządowcy podchodzą do nowego funduszu z ostrożnym optymizmem. ‒ ‒ ocenia Andrzej Porawski ze Związku Miast Polskich.

‒ Diabeł tkwi w szczegółach. Mamy już Fundusz Dróg Samorządowych, w którym premier może odgórnie i w mało transparentny sposób decydować o wprowadzeniu zmian na listach projektów, które już przeszły weryfikację na szczeblu wojewodów i ministra infrastruktury. Premier może nie tylko zmienić czy skreślić projekty z listy, lecz nawet dopisać takie, które nie brały w ogóle udziału w naborach ‒ komentuje z kolei Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich RP (ZGWRP). Jak dodaje, choć rząd przeznaczy dla gmin 5 mld zł, to tak naprawdę realne koszty dla państwa wyniosą połowę tej kwoty. ‒ ‒ przekonuje Świętalski.

Samorządowcy, zorientowawszy się, że rząd pracuje nad funduszem inwestycyjnym, już zaczęli lobbować za rozwiązaniami dotyczącymi m.in. mechanizmu finansowego. I tak np. Związek Gmin Wiejskich przedstawił koncepcję „gminnego bonu inwestycyjnego”. W ramach tego instrumentu każda gmina z obszarami wiejskimi otrzymałaby 1 mln zł wsparcia z budżetu. Koszt takiego bonu to ok. 2 mld zł, co ‒ jak podkreślają przedstawiciele ZGWRP ‒ stanowi zaledwie 1 proc. środków krajowych zaangażowanych na walkę z COVID-19.

Przedstawiciele miast proponują bardziej złożony mechanizm. Chcą, by źródłem zasilania funduszu inwestycyjnego była tzw. subwencja rozwojowa. Zgodnie z tą koncepcją środki pochodziłyby z VAT odprowadzanego przez samorządy od inwestycji. Prosty zwrot nieodliczonego VAT (szacunkowo ok. 15‒16 proc. od wartości inwestycji) nie jest możliwy, dlatego samorządowcy przywołują przykład Francji i proponują, by z tych pieniędzy tworzyć pulę przekazywaną z powrotem do sektora samorządowego, z przeznaczeniem wyłącznie na inwestycje rozwojowe (jak przekonują, znaczna część tych środków i tak wracałaby do budżetu państwa).

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj