Halina Kochalska: Czy przedsiębiorca zrażony do banków przed 3 - 4 laty może już przyjść ponownie spróbować swoich sił?
Paweł Pach: Na pewno. Obecnej oferty z tą sprzed trzech lat właściwie nie ma co porównywać. Bieżąca obsługa odbywa się przez profilowane pod kątem aktywności firm pakiety. Na ile te rozwiązania ułatwiają życie firmom, najlepiej pokazuje to, że od ich wprowadzenia przed dwoma miesiącam i w PKO BP sprzedaliśmy już ponad 30 tys. takich pakietów. Co jednak szczególnie ważne, zmieniła się nie tylko oferta, ale również podejście banków do MSP, a to przekłada się na zdecydowanie bardziej przyjazną niż kilka lat temu politykę kredytową.

Na czym ona polega?
Firmy mogą dostać kredyt szybciej i przy dużo prostszych procedurach. Biorąc za przykład PKO BP, firma z przychodami do 5 mln zł może uzyskać Szybki Limit Kredytowy na bieżącą działalność do 250 tys. zł i Szybki Kredyt Inwestycyjny do 120 tys. zł. Przy czym pod względem procedur udzielania kredyty nie różnią się one znacząco od tych stosowanych przy kredytach indywidualnych. Chcemy, aby przedsiębiorcy w końcu przeszli na finansowanie działalności gospodarczej z kont firmowych. Są dwie metody, aby to się udało. Pierwsza - uproszczenie procedur tak, aby pożyczki były na wyciągnięcie ręki. Druga to aktywizowanie sprzedaży poprzez częste kontakty z klientem i jego edukację. Tymi dwoma drogami wszystkie banki obecnie probują dojść do firm i zbudować ich wiedzę na temat finansowania zewnętrznego.

A jednak wiele firm boi się tych kredytów.
Duże znaczenie ma tu brak doświadczenia w kontaktach z bankami z pozycji przedsiębiorcy. Klienci czują się swobodnie, gdy są obsługiwani jako osoby prywatne, ale tracą pewność siebie, kiedy przychodzi im reprezentować firmę. Do tego dochodzi sformalizowanie procedur. Gdy przedsiębiorca chce pożyczyć pieniądze na działalność, nadal w większości banków musi bardzo precyzyjnie udowadniać, że biznes się uda. Często banki żądają przy tym wiedzy, jak będą kształtowały się przychody firmy za rok czy dwa lata. Klienci mają z tym problem. Zdarza się, że nawet małe biura rachunkowe mają kłopot z wypełnieniem niektórych dokumentów. Dlatego upraszczamy formalności. Banki w niektórych przypadkach nie wymagają już analitycznych danych, prognoz przepływów, które są potrzebne do oceny przedsięwzięcia, lecz zaczynają robić to samo na podstawie danych dostarczonych przez przedsiębiorcę. Skokową zmianę w jakości obsługi kredytowej zauważymy, gdy wszystkie banki przejdą na zautomatyzowaną obsługę scoringową, przynajmniej do jakieś kwoty.

Ile czasu to zajmie?
Na razie niewiele banków ma dobry sytem scoringowy do obsługi MSP i jeszcze długa droga przed nami. Know how z zagranicy nie bardzo się tu sprawdza.

Formalności rzeczywiście muszą być męczące, skoro przedsiębiorcy wciąż bardzo często wolą brać na działalność droższe kredyty konsumpcyjne niż tańsze pożyczki dla przedsiębiorstw, które mogą też włożyć w koszty firmy.
Różnice oprocentowania są niemałe. Przy szybkim kredycie obrotowym PKO BP w grę wchodzi oprocentowanie poniżej 10 proc. -3 pkt proc. marży plus WIBOR. O około 1 pkt proc. wyższa marża jest na szybkim kredycie inwestycyjnym. To z pewnością oferty konkurencyjne do kredytów konsumpcyjnych, przy których do zapłacenia są kilkunastoprocentowe odsetki. Ale widać też, że popyt na kredyty dla przedsiębiorstw bardzo szybko rośnie i jest w tym m.in. zasługa otwarcia się banków na firmy. Na dodatek zadłużenie przedsiębiorstw wzrasta w warunkach rosnących stóp procentowych, a co za tym idzie coraz wyższych odsetek.

Rzeczywiście przyrost zadłużenia przedsiębiorstw rok do roku przekracza już 25 proc. Ale czy nie ma bariery przy której poziom oprocentowania może ostudzić popyt na kredyty?

Granica, która zaczyna budzić obawy przedsiębiorców to ponad 10 proc. Na pewno kolejne podwyżki stóp procentowych nie będą więc poprawiały nastroju. Polska gospodarka jest jednak w takiej kondycji, że nie bałbym się odwrotu przedsiębiorców od kredytów.

Czy dopiero co otwarte bankowe okienka na kredytowanie firm za chwilę się nie zamkną? Minimalne marże odsetkowe już wzrosły w ostatnim roku z 1 - 1,5 pkt proc. do 1,5 - 2,5 proc. A bankom coraz bardziej zaczyna brakować pieniędzy na akcję kredytową, tymczasem pożyczki dla firm są przecież mniej zyskowne niż te dla klientów indywidualnych. Wybór wydaje się prosty.
Nie do końca. Prawie każda instytucja finansowa dywersyfikuje swój portfel. Obsługa firm daje bankom coraz większe wpływy i choćby z tego powodu nie będą chciały zniechęcać do siebie przedsiębiorców. Banki zresztą pracują obecnie nad wieloma ciekawymi projektami, które mogą dalej pobudzić współpracę z sektorem MSP. Jeszcze co najmniej przez kilka lat na rynku będziemy obserwować starania, aby zwiększyć w wyniku banków udział MSP, a to dobrze im wróży.

Oby nie skończyło się na wzrostach cen.
Nie ma obaw, bo konkurencja jest bardzo duża, ale na dalsze znaczące spadki kosztów obsługi MSP też już bym nie liczył. Banki zaczną natomiast zarabiać więcej na dodatkowych usługach, tak jak dzieje się to w przypadku dużych przedsiębiorstw. Mam tu np. na myśli zabezpieczanie się przed ryzykiem kursowym. Każdy kto ma 80 -90 proc. obrotów z handlu zagranicznego bez względu na skalę prowadzonego biznesu, powinien pomyśleć o zabezpieczeniu ryzyka kursowego. Takich firm nawet wśród małych i średnich przedsiębiorstw jest coraz więcej i wbrew przekonaniu, że operacje skarbowe są wyłącznie dla dużych graczy, to są one też w zasięgu MSP.