Trzaskowski w rozmowie z TOK FM ocenił, że sytuacja budżetowa stolicy jest "nieprawdopodobnie trudna”.

Reklama

W tej chwili liczby, że ten brak dochodów spowodowany koronawirusem i tym, co nastąpi po nim, szacujemy na 1,5-2 mld zł– podał. Wskazał, że gdyby dodać do tego ubytki spowodowane, jego zdaniem, zmianami wprowadzanymi w prawie przez rząd, to robi się strata 4 mld złotych rocznie.

Trzaskowski zaznaczył, że zarówno Warszawa, jak i Unia Metropolii Polskich zwracali się do rządu, aby tarcza antykryzysowa objęła samorządy.

Jego zdaniem jest parę możliwości, w tym zwiększenie udziału samorządów w podatkach, "podzielenie się" przez rząd pieniędzmi z Unii Europejskiej czy zawieszenie tzw. janosikowego lub zmiana sposobu naliczania. Można sobie przede wszystkim wyobrazić – i o to apelujemy – poluzowanie reguły finansowej dla samorządów, dlatego, że my nie możemy sobie pozwolić na utratę płynności – powiedział Trzaskowski.

Prezydent stolicy zaznaczył, że ratusz szuka możliwych cięć w ramach miasta. Już teraz szukam oszczędności. Przede wszystkim zaczniemy oszczędności od samych siebie, od ratusza, od dzielnic – powiedział.

Dopytywany, czy w grę wchodzi zwalnianie urzędników i w spółkach miejskich, odparł, że nie wyobraża sobie, aby przez epidemię ktoś miał stracić pracę. I to nie chodzi o urzędników, to chodzi przecież o tych wszystkich ludzi, którzy na mieście polegają, którzy wykonują dla miasta usługi, którzy obsługują miasto, ludzi kultury – wyliczał.