Dziennik Gazeta Prawana logo

Koronawirus wzmógł popyt na maseczki i mydło

2 marca 2020, 06:30
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Jeśli zapasy środków ochrony osobistej się skończą, firmom niektórych branż grożą przestoje, bo nie będą w stanie zapewnić załodze bezpiecznych i higienicznych warunków pracy
Jeśli zapasy środków ochrony osobistej się skończą, firmom niektórych branż grożą przestoje, bo nie będą w stanie zapewnić załodze bezpiecznych i higienicznych warunków pracy/embuk-importer
Do towarów pierwszej potrzeby dołączyły antybakteryjne żele do rąk. Poszukiwane są oferty webinariów i czatów z lekarzami

– informuje Piotr Kondraciuk, prezes spółki Polski Koszyk. Większy popyt potwierdzają też apteki i hurtownie. Mówią, że jeśli trend się utrzyma, to w ciągu kilku dni asortyment ten zniknie zupełnie z półek. I stanie się deficytowy jak maseczki.

– informuje Robert Janocha, farmaceuta z apteki w Mielcu. I dodaje: –

Na to, że zapasy zaczynają się wyczerpywać, wskazują też dane portalu GdziePoLek. Zgodnie z nimi dostępność płynów i żeli do rąk w aptekach wynosi od 33 do 75 proc. Ale w niektórych przypadkach jest gorzej. Na przykład płyn Manusan: w czwartek był dostępny jeszcze w 23 proc. aptek, w piątek w 14 proc.

Hurtownie sygnalizują, że pierwsza dostawa maseczek i innych środków ochrony jest zaplanowana dopiero na połowę marca. – – wyjaśnia pracownik jednej z hurtowni.

– tłumaczy Marek Maksymowicz, dyrektor w PW Krystian, ekspert Koalicji Bezpieczni w Pracy. Dodaje, że w jego firmie w ciągu ostatnich trzech tygodni było tyle zamówień na maseczki i kombinezony ochronne, co wcześniej przez sześć miesięcy.

Środki ochrony osobistej są wykorzystywane w lakiernictwie, przy produkcji tworzyw sztucznych, klejów, farb, pianek poliuretanowych, w farmacji czy nawet w wodociągach.

– wyjaśnia Maksymowicz.

Zwiększyło się także zainteresowanie ofertą prywatnej służby zdrowia. – – mówi Marzena Smolińska z Medicover. Zintensyfikowano też teleporady. Od stycznia taka konsultacja jest obowiązkowa dla wszystkich osób zapisujących się do lekarza, które wróciły z zagrożonych regionów lub mają objawy charakterystyczne dla koronawirusa.

– przyznaje Krzysztof Kurek, dyrektor medyczny z Lux Med. W tej firmie działa stała infolinia. – – mówi Kurek. Przyznaje jednak, że kilka osób odesłano do szpitala zakaźnego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj