–– informuje Piotr Kondraciuk, prezes spółki Polski Koszyk. Większy popyt potwierdzają też apteki i hurtownie. Mówią, że jeśli trend się utrzyma, to w ciągu kilku dni asortyment ten zniknie zupełnie z półek. I stanie się deficytowy jak maseczki.
– – informuje Robert Janocha, farmaceuta z apteki w Mielcu. I dodaje: –
Na to, że zapasy zaczynają się wyczerpywać, wskazują też dane portalu GdziePoLek. Zgodnie z nimi dostępność płynów i żeli do rąk w aptekach wynosi od 33 do 75 proc. Ale w niektórych przypadkach jest gorzej. Na przykład płyn Manusan: w czwartek był dostępny jeszcze w 23 proc. aptek, w piątek w 14 proc.
Hurtownie sygnalizują, że pierwsza dostawa maseczek i innych środków ochrony jest zaplanowana dopiero na połowę marca. – – wyjaśnia pracownik jednej z hurtowni.
– – tłumaczy Marek Maksymowicz, dyrektor w PW Krystian, ekspert Koalicji Bezpieczni w Pracy. Dodaje, że w jego firmie w ciągu ostatnich trzech tygodni było tyle zamówień na maseczki i kombinezony ochronne, co wcześniej przez sześć miesięcy.
Środki ochrony osobistej są wykorzystywane w lakiernictwie, przy produkcji tworzyw sztucznych, klejów, farb, pianek poliuretanowych, w farmacji czy nawet w wodociągach.
– – wyjaśnia Maksymowicz.
Zwiększyło się także zainteresowanie ofertą prywatnej służby zdrowia. – – mówi Marzena Smolińska z Medicover. Zintensyfikowano też teleporady. Od stycznia taka konsultacja jest obowiązkowa dla wszystkich osób zapisujących się do lekarza, które wróciły z zagrożonych regionów lub mają objawy charakterystyczne dla koronawirusa.
– – przyznaje Krzysztof Kurek, dyrektor medyczny z Lux Med. W tej firmie działa stała infolinia. – – mówi Kurek. Przyznaje jednak, że kilka osób odesłano do szpitala zakaźnego.