Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezesi z politycznych nominacji mogą stracić odprawy

21 listopada 2007, 15:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Platforma Obywatelska szykuje się do ostrego starcia z szefami spółek Skarbu Państwa mianowanymi przez poprzedni rząd. Już od poniedziałku w Ministerstwie Skarbu może ruszyć dokładna weryfikacja nominacji do zarządów i rad nadzorczych, zwłaszcza tych z ostatnich trzech tygodni - pisze DZIENNIK. Ale PO chce nie tylko jak najszybciej usunąć prezesów, którzy już po wyborach dostali stanowiska z politycznego klucza PiS. Eksperci zastanawiają się, jak nie dopuścić do wypłacenia im odpraw.

Takich nominacji, które odczytano jako polityczne, najwięcej spadło na branżę energetyczną. Chodzi m.in. o powołanie Andrzeja Piotrowskiego na stanowisko prezesa PGE Exatel, Bogumiła Dudka do rady nadzorczej PSE czy Lecha Suchcickiego do zarządu PGE.

Ale szybkich awansów dokonywali także prezesi podległych ministrowi skarbu spółek: w Telewizji Polskiej otrzymały je np. zajmujące kierownicze stanowiska Małgorzata Raczyńska oraz Patrycja Kotecka otwarcie sprzyjające PiS. Dla polityków PO i PSL te pospieszne ruchy kadrowe mają jeden cel: zapewnienie wiernym stronnikom ustępującej władzy wysokich odpraw pieniężnych.

"Taka praktyka, gdzie minister skarbu dokonuje wielu powołań tuż przed swoim odejściem ze stanowiska, jest bardzo zła. To rzecz niebywała. Szkodzi spółkom" - uważa Aleksander Grad, poseł PO i przyszły minister skarbu.
Odprawy w zależności od podpisanego kontraktu to zazwyczaj kilkukrotna wysokość miesięcznego wynagrodzenia.

Każdy ze zwalnianych otrzyma więc za kilka tygodni pracy kilkadziesiąt tysięcy złotych. W tej sytuacji PO chciałaby, tam gdzie tylko będzie to możliwe, wstrzymać wypłaty. "Na pewno nie będziemy łamać przy tym prawa" - zastrzega poseł PO Tadeusz Aziewicz.

Eksperci ostrzegają, że zablokowanie odpraw nie będzie jednak łatwe. Według Ewy Łachowskiej-Brol, radcy prawnego z kancelarii Wierzbowski Eversheds, wszystko zależy od postanowień umowy lub uchwały organu powołującego.

Większym optymistą jest Maciej Grelowski, przewodniczący rady głównej BCC: "Wstrzymanie wypłat jest możliwe, jeśli się udowodni, że kontrakt był jedynie zabiegiem technicznym służącym wyłudzeniu pieniędzy od właściciela" - argumentuje Grelowski.

Można się spodziewać, że wszystkie przypadki zablokowania odpraw wylądują w sądach. Senator PO Jan Wyrowiński nie ukrywa, że rezultat odwołań jest trudny do przewidzenia. "Gdzie tylko się da, trzeba będzie bronić spółki przed stratami finansowymi. Ale koszt tej walki może okazać się wyższy od spodziewanych efektów" - przyznaje.

Niezależnie od kwestii odpraw zbadana będzie także sprawa zasadności nominacji. Chodzi o sprawdzenie, czy nie okazały się one działaniem na szkodę spółek. Grad już zapowiedział prześwietlenie wszystkich decyzji kadrowych. Analiza obejmie m.in. decyzje ustępującego ministra skarbu Wojciecha Jasińskiego i jego wiceministrów, a także dyrektorów departamentów oraz rad nadzorczych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj