Dziennik Gazeta Prawana logo

Zagrożony dorsz. Przez nadmierne połowy populacja nie może się odbudować

1 stycznia 2020, 10:04
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Dorsz
Dorsz/Shutterstock
Naukowcy są zgodni, że niemal w całej Europie sytuacja stad dorsza jest coraz gorsza, jest on nadmiernie poławiany lub populacja nie może się odbudować - podkreśla w rozmowie z PAP Justyna Zajchowska z kampanii na rzecz zakończenia przełowienia w Europie północno-zachodniej.

Ministrowie państw UE odpowiedzialni za sprawy rybołówstwa uzgodnili 15 października br. w Luksemburgu prawie całkowity zakaz poławiania dorsza we wschodniej części Morza Bałtyckiego od 1 stycznia 2020 r. Możliwe mają być jedynie tzw. przyłowy (przypadkowe połowy), ograniczone w skali całego roku do 2 tysięcy ton. Ma to pomóc w odbudowie stada.

Justyna Zajchowska z kampanii na rzecz zakończenia przełowienia w Europie północno-zachodniej tłumaczy w rozmowie z PAP, że w Morzu Bałtyckim występują dwa stada dorszy: wschodnie i zachodnie.

- wyjaśniła.

Ekspertka zwróciła uwagę, że wymiar ochronny dla dorsza w Bałtyku to 35 cm, jednak obecnie rybacy jak i naukowcy mają problem z odnalezieniem większych ryb.

Zajchowska podkreśliła, że mimo ostrzeżeń naukowców, którzy wskazywali na coraz gorszy stan populacji wschodniego dorsza na Bałtyku, ministrowie UE decydowali o rocznych limitach połowowych na tym stadzie powyżej rekomendowanego przez naukowców pułapu (rokrocznie od 2013 roku). "Populacja zachodniego stada dorsza Morza Bałtyckiego również znajduje się na niskim poziomie, ale o stadzie wschodnim możemy powiedzieć, że dosłownie znika na naszych oczach" - zaznaczyła ekspertka.

Przypomniała, że wobec braku wspólnego porozumienia państw bałtyckich, co do wprowadzenia środków ochronnych dla dorsza bałtyckiego, Komisja Europejska zastosowała w lipcu 2019 roku środki nadzwyczajne i wprowadziła zakaz połowu wschodniego dorsza do końca roku. W październiku Rada Ministrów ds. Rolnictwa i Rybołówstwa uzgodniła, by ten zakaz obowiązywał również w 2020 roku.

- dodała Zajchowska.

Wskazała m.in. na tzw. "martwe strefy" na Bałtyku, które zajmują ok. 18 proc. dna. Są to miejsca praktycznie pozbawione tlenu. Takie strefy spowodowane są przeżyźnieniem wód czyli tzw. eutrofizacją, za którą odpowiada - oprócz naturalnych warunków – m.in. zbyt duży zrzut ścieków do morza zawierających azot. Odpoczywający na wybrzeżu Bałtyku turyści również z tego powodu cierpią, bo efektem eutrofizacji są okresowo pojawiające się sinice, niepozwalające się kąpać w morzu.

Dorszowi bałtyckiemu nie pomaga też sama natura. Zajchowska tłumaczy, że Bałtyk jest płytki, ma niskie zasolenie i rzadko wpływa do niego dobrze natleniona woda z Morza Północnego przez cieśniny duńskie.

- zaznaczyła.

Ekspertka zwróciła ponadto uwagę, że krytyczna sytuacja dorsza nie dotyczy tylko wschodniego stada bałtyckiego. wyjaśniła.

Naukowcy w tych przypadkach również zalecają drastyczne obniżenie połowów w 2020 roku, przy czym w przypadku Morza Celtyckiego rekomendują całkowite zatrzymanie połowów.

- podsumowała Zajchowska.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj